„Auschwitz. Monografia człowieka”. Cz. 8. Strach
Transkrypcja podcastu
Posłuchaj na: SPOTIFY | APPLE PODCAST
„AUSCHWITZ. MONOGRAFIA CZŁOWIEKA”
Książka „Auschwitz. Monografia człowieka” to pierwsza na skalę światową próba ukazania ludzkich emocji w realiach obozu Auschwitz. Jej autor – dyrektor Muzeum dr Piotr Cywiński – wykorzystał w niej fragmenty wspomnień i relacji ponad 450 Ocalałych. To właśnie słowa świadków stanowią fundament tej refleksji nad kondycją człowieka poddawanego procesowi odczłowieczenia w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym i zagłady Auschwitz.
W podcaście przedstawiamy dziesięć rozdziałów tej szczególnej opowieści o człowieczeństwie wystawionym na najtrudniejszą z prób.
Część 8. Strach
Czyta: Paweł Sawicki
W kontrze do jakichkolwiek pozytywnych odczuć w obozowej codzienności dominował strach.
Ruth Bindefeld Neray
„Nic nie jest normalne dla osoby, która żyła w warunkach, w których śmierć mogła nadejść w każdej chwili”.
Simone Alizon
„Przyswojenie życia obozowego było tak bolesnym, tak traumatycznym doświadczeniem, że byłyśmy jak sparaliżowane. Strach powstrzymywał nasze porywy buntu, a te, które były wystarczająco silne, by go ominąć, przypłaciły swoim życiem”.
Tak zapamiętało to dziecko z getta Theresienstadt, John Freund:
„Przyzwyczailiśmy się do dymu i do zapachu [z kominów], ale nigdy do strachu, że będzie się następnym spalonym”.
Strach przed śmiercią był określany jako gorszy od samej śmierci, strach przed bólem – gorszy od samego bólu. Strach wiązał się z wyobraźnią tego, co może spotkać człowieka, wyobraźnią wyrosłą na słyszanych niemalże nieustannie krzykach i innych dźwiękach wydawanych przez bite i torturowane osoby, na widzianych efektach zadawanego bólu, na obserwacji samej śmierci. Strach integrował te wszystkie elementy w wyobraźni. I był – zgodnym zdaniem wielu ocalałych – gorszy od empirycznego doświadczenia.
Mieczysława Chylińska
„Konieczność znajdowania miejsca pośród najgorszych zjawisk przeciwczłowieczeństwa oprowadzała do najróżnorodniejszych objawów lęku przed tym, co stać się może nie wiadomo w jakiej postaci, nie wiadomo z jakiego powodu i nie wiadomo w stosunku do których. Na domiar złego chowanie się we własne „ja” – jak nadmieniono – szybciej i w mocniejszym stopniu niszczyło poczucie bezpieczeństwa, niż byłoby to możliwe w oparciu o inne”.
Abraham Kajzer
„Kopiemy z wielkim trudem, blokowy przynagla nas kijem. Każdy ma wzrok utkwiony w ziemi. Ze strachu nikt nie ogląda się za siebie, aby nie widzieć zbliżającego się blokowego. Strach przed uderzeniem jest gorszy od samego uderzenia. Byleby nie widzieć…”
Z podobnej przyczyny ogromny strach i stres dotykał ludzi w sytuacji niepewnej, niejasnej, niemożliwej do przewidzenia1474. Zwłaszcza wówczas, gdy oznaczała ona jakąś zmianę. Zmiany się bano. Niejasną zmianę przepowiadano sobie często na niekorzyść.
Primo Levi
„W gruncie rzeczy wszyscy w pewnej mierze obawialiśmy się zmian: „Każda zmiana jest zmianą na gorsze”, tak brzmiało jedno z powiedzonek obozowych”.
Tadeusz Niedzielski
„Każda zmiana wprowadzała w stan niepewności dnia i jutra. Najczęściej grozę! Nerwy stale napięte, ciągle obawa i lęk przed czymś… Łowiło się każdy ruch, każdy szmer przebiegający przez obóz”.
Z tego względu przekleństwem dla więźniów była chwila, w której musieli podejmować jakąś decyzję. Każda bowiem decyzja była grą w ciemno i bez reguł, a jej stawką – dalsze życie lub śmierć1479. Czy zatem zgłosić się na ochotnika do transportu w nieznane? Czy skorzystać ze sposobności i zmienić komando?
Viktor Frankl
„Więzień obozu jak ognia bał się podejmowania decyzji oraz konieczności przejawiania jakiejkolwiek inicjatywy. Wynikało to z głębokiego przekonania, iż człowiekiem rządzi los, on sam zaś w żadnym razie nie powinien nań wpływać, lecz z pokorą przyjmować jego wyroki”.
Raphael Esrail
„Większość deportowanych mężczyzn i kobiet zaświadcza, że w którymś momencie stawali wobec „wyboru”, którego ceną było ich życie. Trudno sobie wyobrazić w tym świecie [obozowym] istnienie „wyboru”, którego samo pojęcie jest związane z dokonywaniem oceny. Gdy dochodziło do takiej sytuacji, całość sprowadzała się do gry – wbrew sobie – w rosyjską ruletkę lub marszu nad przepaścią ze związanymi oczyma. Czy spadnie się w otchłań, czy od niej oddali?”
W sytuacji niepewności każdy element stosunkowo stały, jak „własna” prycza, schowek czy choćby miejsce w szeregu, stawał się nie tylko z przyczyn taktycznych, ale może przede wszystkim psychologicznych, fundamentalnie ważny.
Zofia Czerwińska-Kossakiewicz
„Miejsca, gdzie stało się na apelu, widniały z daleka [jak] wydeptane place. Nawet kamienie kruszyły się od ustawicznego dreptania w miejscu. Każdy więzień miał wydeptane swoje miejsce, jeśli był parę miesięcy na jednym bloku i znał to miejsce tak dokładnie, że nie stanął na niczyim miejscu i nikomu nie pozwolił stanąć na swoim”.
Człowiek w Auschwitz poświęcił przecież w pierwszym okresie swojego pobytu w obozie ostatnie siły, by zaadaptować się do swojej nowej sytuacji, zrekonstruować wokół siebie jakąś przestrzeń relatywnego bezpieczeństwa, ułożyć stosunki ze współwięźniami na pryczy. Każda zmiana mogła nie tylko to wszystko zniweczyć i wymusić ponowny wysiłek adaptacyjny. Zmiana mogła również nieść – wbrew oczekiwaniom i zamiarom – pogorszenie sytuacji.
Władysław Kowanetz
„Pewnego dnia po apelu wieczorowym przyszedł na naszą sztubę pisarz blokowy i werbował ochotników do pracy. Nikt nie chciał się zgłaszać, bo wśród więźniów krążyły pogłoski, że ochotnicy idą pod ścianę, czyli na rozstrzelanie”.
Tadeusz Sobolewicz
„Wśród większości więźniów, którzy wyznaczeni byli do transportu, panowała niespokojna, nerwowa atmosfera. Każdy z nich wiedział, czego mógł się spodziewać w KL Auschwitz. Inny, nieznany obóz był zagadką. W nowych warunkach więzień musiał walczyć o swoje przeżycie od nowa, od zera. Stawał się zugangiem”.
Miklosz Nyiszli
„Nie należy wierzyć esesmanom, gdy mówią, że coś jest czarne, nawet wówczas, kiedy i mnie wydaje się, że jest czarne”.
Wybór podejmowano na ogół w sytuacji, w której nie można było już dłużej czekać z decyzją. Czyli w obliczu zagrożenia śmiercią. Wówczas niepewność mogła przedłużyć jakąkolwiek nadzieję.
Jan Kwiatkowski
„W lecie 1944 roku, gdy formowano z młodych i zdrowych Cyganów transport przeznaczony do robót w Niemczech, poprosiłem doktora Śnieżko z obozowego szpitala, aby i mnie wysłał, ponieważ nie chcę być spalonym w krematorium. Chcę żyć”.
Żadna niepewność nie rodziła takiego stresu, takiego lęku, tak skrajnego przeżycia, jak selekcja w obozie1489. O ile tuż po przyjeździe, na rampie, los wyselekcjonowanych pozostawał dla nich jeszcze nieznany, o tyle w samym obozie wszystko było dla wszystkich całkowicie jasne. Obserwacja grupy, do której się w wyniku selekcji trafiło, nie pozwalała na najmniejszą wątpliwość. Istniały tylko dwie opcje: dalsze niewolnicze życie lub bliska śmierć w komorze gazowej. Selekcje odbywały się regularnie w szpitalach, w barakach, blokach i miały na celu wysłanie do komór gazowych więźniów zbyt wyczerpanych, by mogli wydajnie pracować, podejrzanych o choroby, zwłaszcza zakaźne, zmuzułmanionych. To był egzamin, którego zdanie zależało od jednego rzutu okiem znudzonego lekarza SS.
Mietek Weintraub
„Cały obóz jest jak w żałobie. Nikt nic nie mówi. Mężczyźni krążą jak widma. Nawet głód nie jest tak uciążliwy, gdy nadchodzi śmierć”.
Symbolem selekcji, zarówno tych przeprowadzanych co jakiś czas w obozie, jak i tych na rampie, którym poddawano nowo przybyłych, stał się Josef Mengele. Gdyby się wsłuchać literalnie w relacje, Mengele był obecny przy niemalże każdej z nich. Fizycznie niewykonalne.
Estera Tencer
„Przychodził wtedy dr Mengele – nie wiem, czy był to doktor, w każdym razie esesman – wszyscy musieli się ustawić szeregiem przed blokiem, rozebrać do naga, a on przed nimi przechodził i wskazywał: „ta, ta” itd.”.
Simone Alizon
„Wiedza, że całe życie będzie zależeć od oględnego spojrzenia, i to w każdej chwili, musi prowadzić do szaleństwa. Jak wytrzymać myśl, że całe życie się rozegra pod strasznym, ale także obojętnym spojrzeniem esesmana, który rutynowo wykonuje swoją pracę”.
„Te bardzo rzadkie razy, gdy chciałam o tym opowiedzieć [tj. o selekcji], ludzie patrzyli na mnie dziwnie. Czytałam w ich oczach, że sądzili, iż jestem niepoczytalna. Ludzie się odwracali z delikatną litością, tak jak bym mówiła niedorzeczności. Myśleli, że wiedzą. Ja sama wiedziałam. Nic nie jest prawdziwsze od nieprawdopodobnego”.
Dla osób wyraźnie wykończonych każda defilada przed esesmanami stawała się niemalże selekcją.
Edward Ferenc
„Byłem muzułmanem. Całą głowę miałem owrzodzoną. Na głowie nosiłem bandaż. Przy każdym przechodzeniu przez bramę obozową drżałem, że moja zabandażowana głowa będzie przyczyną wyciągnięcia mnie z szeregów komanda przez któregoś z esesmanów i skierowania do zabicia w komorze gazowej. W tym czasie były ciągle wybiórki muzułmanów, których kierowano do komór gazowych”.
Strach przed śmiercią był wszechobecny, tak jak i wszechobecna była sama śmierć. Dopadał każdego więźnia. Towarzyszył w codzienności i doprowadzał do samego końca. Szczególnie ci, którzy trafili do obozu z więzień i aresztów z wyrokiem, musieli być gotowi w każdej chwili na decyzję o wykonaniu tegoż wyroku. Każda chwila była odroczeniem, ale w każdej chwili uobecniał się strach przed ziszczeniem się tego, co przyszło z zewnątrz i zostało zapisane w kartotece więźnia.
Stanisław Rubaszewski
„W Oświęcimiu żyłem w stałej obawie, gdyż w dyrekcji Gestapo w Krakowie, na Pomorskiej, oświadczono mi w czasie ostatniego przesłuchania, że ma być wysłany wniosek na wyrok śmierci, a na wykonanie mam oczekiwać w Oświęcimiu”.
Franciszek Karwacki
„Pewnego dnia przed gongiem na pobudkę wpadł do naszej sztuby blokowy, a zapaliwszy światło, zaczął wyczytywać numery z transportu lubelskiego, właśnie z tego, w którym przyjechałem 5 kwietnia 1941 r. (niedziela palmowa). Z trwogą oczekiwałem na zbliżający się numer kolejny więźnia: już numer był bliski mojego numeru – chwila-moment przerwy w czytaniu numeru, gdy w jednym ułamku sekundy stanęło przede mną całe życie; taki film błyskawiczny. Po tej denerwującej krótkotrwałej ciszy następny numer już był większy od mojego. (…) Zostali oni rozstrzelani”.
Strach powodował zachowania nieracjonalne, strach zaburzał logiczną analizę sytuacji. W poniższym cytacie warto zwrócić uwagę na dramatyczne słowo „naturalnie” w ostatnim zdaniu.
Jakub Wolman
„Przy rozdzielaniu chleba znowu biją. Raz, pamiętam, pozostała jedna porcja na stole po rozdzieleniu chleba. Sztubowy pyta się: „Kto nie brał chleba?”. Nikt się nie zgłasza. Wreszcie po pół godzinie wyszło na jaw, kto nie brał chleba. Zrobił to ze strachu, choć był tak głodny, wolał nie podchodzić do stołu i nie zaryzykować bicia. Potem naturalnie znowu dostał za to, że nie wziął chleba”.
Dopiero skrajny głód i zmuzułmanienie relatywizowały strach. Wówczas głód stawał się jedynym napędem człowieka, dla którego ani żadne ryzyko, ani nawet faktyczne uderzenia nie były już hamulcem dla żądzy jego zaspokojenia.
Adam Ziemba
„Tylko przemożne uczucie głodu mogło zabić na chwilę w ludziach to, co jest typowe dla każdego człowieka, to jest strach. Strach przed śmiercią, strach przed cierpieniem, przed bólem w każdej formie”.
Strach mógł być codzienny, by nie użyć kompletnie nie pasującego słowa „normalny”. Ale w niektórych sytuacjach lęk stawał się doświadczeniem granicznym, gdyż wynikał właśnie z analizy sytuacji. Młodziutki Max Eisen, straciwszy większość rodziny podczas selekcji na rampie, w obozie stracił także ostatnią osobę, która go jeszcze mogła wspierać: ojca. Był ponadto chory, przemęczony, osłabiony. Wiedział, że wielkimi krokami zbliża się nieuchronna śmierć. Zapis tego lęku odzwierciedla zapewne wiele odczuć ludzi w podobnej sytuacji. Max przeżył, stąd akurat jego historia weszła do poobozowych zasobów wspomnieniowych. Większość, zdecydowana większość będąca w jego sytuacji, już nie miała możności nam takich lub podobnych uczuć opisać.
Max Eisen
„Zrozumiałem, że mój los został przypieczętowany. Ogarnęło mnie uczucie bezsilności i strachu. Jak mógłbym przygotować się do stawienia czoła komorom gazowym? Zostanę sprowadzony do prostej kupki popiołu. Zawsze planowałem, by w ostateczności rzucić się na elektryczne ogrodzenie i umrzeć samodzielnie, ale nie było to już dłużej możliwe, gdyż straciłem zdolność poruszania się. Zacząłem pragnąć, by komendant strzelił mi w głowę. Myślałem o mojej rodzinie i o tym, co musieli czuć, gdy sami stawali przed własną śmiercią. Gdy moja matka weszła do komory gazowej, miała pod opieką troje mojego rodzeństwa.
Jak bardzo musiała walczyć aż do ostatniego tchu w tej strasznej komorze? Czy tak samo będzie ze mną? Powoli czy szybko? Czy moja dusza opuści moje ciało? Czy znowu spotkam moją rodzinę? Czy oni wszyscy będą na mnie czekać? Jak ich poznam? Jaką postać lub kształt będą mieli? Czułem się dogłębnie sam, nikt o mnie nie zadbał i nie pocieszył. Nikt nie mógł mnie uratować”.
Więźniowie czuli strach przed każdym więźniem funkcyjnym i każdym esesmanem, podczas gdy funkcyjny bał się esesmana, by funkcji nie stracić.
Romana Duracz
„Umazane krwią z obtartych rąk, zalane potem, rozczochrane i rozgorączkowane wpadałyśmy w szaleńczą rozpacz: „Niech się co chce dzieje, już ich nie dotkniemy”. Ale dość było spojrzeć na posta, dość, by podrzucił karabin, szczęknął zamkiem, a odechciewało się niewczesnych fanaberii, fochów, histerycznych szlochów, lamentów”.
Bogusław Dąbrowski
„Natomiast kapo bał się esesmana. Utrata dobrej funkcji kapo to prawie pewna śmierć”.
Strach powodował spustoszenie w psychice, uniemożliwiał odreagowanie napięcia i podejmowanie decyzji, był obecny w każdym aspekcie codzienności obozowej1509. Trwał dużo dłużej niż sam obóz. Niektóre reakcje i sny ocalałych wykazują to dogłębnie.
Anatol Adamczyk
„Oczy więźnia obozu koncentracyjnego zdradzały go nawet, gdy uciekłszy z obozu, przebrany, umyty i już syty, zdawałoby się wyglądał jak człowiek normalny. Po pierwsze jego oczy biegały bezustannie na wszystkie strony z obawy, że nie dostrzeże grożącego mu niebezpieczeństwa”.
Wysłuchali państwo ósmej części podcastu na podstawie książki dr Piotra Cywińskiego „Auschwitz. Monografia Człowieka”.
Czytał: Paweł Sawicki
Głosu Ocalałym użyczyły osoby związane z Muzeum Auschwitz:
Magdalena Jackowska Gobel
Iwona Król
Piotr Zontek
Agnieszka Juskowiak-Sawicka
Jan Nagi
Piotr Cywiński
Tomasz Pielesz
Tomasz Czepiec
Tomasz Oleś
Anita Łukaszyk-Nagi
Szymon Wojak
Sebastian Brańka
Tomasz Michaldo
Piotr Supiński
Tomasz Warchał
Natalia Tkaczenko
Michał Kolasa
Wojciech Staroń
Adrian Toporek
Szymon Pająk
Maciej Majcherek
Krzysztof Adamczyk
Anna Kiesell
Wojciech Kamiński
Michał Rolski
Adaptacja na potrzeby podcastu: Agnieszka Juskowiak-Sawicka
Realizacja dźwięku: StudioPlac
Muzyka: JivexMusic
=====
W podcaście wykorzystano fragmenty relacji i publikacji:
Ruth Bindefeld Neray, “To Auschwitz and Back”, Sudbury 1997, s. 1.
Simone Alizon, “L’exercice de vivre”, Paris 1996, s. 193.
John Freund (168329), “La fin du printemps”, [b.m. (Kanada)] 2009, s. 42.
Mieczysława Chylińska, „Działania SS w Brzezince przeciw węzłom społeczno-emocjonalnym więźniów”, „Przegląd Lekarski” 1986, s. 157.
Abraham Kajzer, „Za drutami śmierci”, Wałbrzych 2008, s. 45.
Primo Levi, „Czy to jest człowiek”, Oświęcim 2017, s. 115.
Tadeusz Niedzielski (423), Relacja w: Wspomnienia, t. 76, s. 119.
Viktor E. Frankl, „Człowiek w poszukiwaniu sensu”, Warszawa 2017, s. 96.
Raphael Esrail, “L’espérance d’un baiser. Le témoignage de l’un des derniers survivants d’Auschwitz”, Paris 2017, s. 85-86.
Zofia Czerwińska-Kossakiewicz (49973), Relacja w: Wspomnienia, t. 16, s. 38.
Władysław Kowanetz (29638), Relacja w: Oświadczenia, t. 5, s. 666.
Tadeusz Sobolewicz, „Wytrzymałem więc jestem”, Oświęcim 2010, s. 181.
Miklosz Nyiszli, „Byłem asystentem, doktora Mengele. Wspomnienia lekarza
Oświęcimia”, Oświęcim 2000.s. 105.
Jan Kwiatkowski (Z-5573), Relacja w: Oświadczenia, t. 3, s. 400.
Mietek Weintraub, “The Arrival. I Sought God in Hell”, Jerusalem 2012, s. 166.
Ester Tencer (n.n.), Zeznania w sprawie karnej członków byłej załogi SS [IPN GK
196/110], w: Zapisy terroru, t. 6, Warszawa 2019, s. 207.
Simone Alizon, “L’exercice de vivre”, Paris 1996, s. 188.
Edward Ferenc (281), Relacja w: Oświadczenia, t. 21, s. 91.
Stanisław Rubaszewski (83781), Relacja w: Oświadczenia, t. 29, s. 30.
Franciszek Karwacki (14143), Relacja w: Wspomnienia, t. 69, s. 54.
Jakub Wolman (33611), Zeznania w procesie Rudolfa Hössa [IPN GK 196/87], w: Zapisy
terroru, t. 5, Warszawa 2019, s. 113.
Adam Ziemba, „Pajda chleba”, Oświęcim 2017, s. 60.
Max Eisen, “By Chance Alone. A Remarkable True Story of Courage and Survival at Auschwitz”, Toronto 2016, s. 115.
Romana Duracz (43544), „Przekaz Oświęcimski Romany Duracz, Engelberta Fajkosza, Czesława Nowaka”, Warszawa 1986, s. 43.
Bogusław Dąbrowski, w: Jacek Dąbrowski, Nietypowy więzień Auschwitz-Birkenau, Warszawa 2010, s. 37.
Anatol Adamczyk (23241), cytat w: Zdzisław Ryn, Stanisław Kłodziński, „Na granicy życia i śmierci. Studium obozowego muzułmaństwa”, „Przegląd Lekarski – Oświęcim” 1983, s. 43.