Rozmiar czcionki:

MIEJSCE PAMIĘCI I MUZEUM AUSCHWITZ-BIRKENAU BYŁY NIEMIECKI NAZISTOWSKI
OBÓZ KONCENTRACYJNY I ZAGŁADY

Auschwitz I Maurerschule (szkółka murarska) - wspomnienia

Kierownictwo obozu czasami posuwało się w faworyzowaniu młodych do tego stopnia, że w wyjątkowych sytuacjach pomijano ich przy akcji zagłady, mimo iż program ten zakładał zabijanie wszystkich niezdolnych do pracy. (…) Młodocianych przygotowywano do pracy w zakładanych szkółkach murarskich. Decydującą rolę w tym przypadku odgrywał zapewne brak murarzy. Więźniowie przypisują sobie zasługę założenia szkół murarskich. To, że chłopcy w tak młodym wieku zostali skierowani do obozu, a nie od razu do komory gazowej, leżało jednak z całą pewnością poza możliwościami nawet najbardziej wpływowego więźnia.

Hermann Langbein (nr 60355)

 

Styczeń 1945… Wchodzę do baraków, szukając czegoś, co byłoby użyteczne, ale nic nie znajduję. Otwieram dyżurkę ostatniego baraku i zaglądam do środka, ale nie dostrzegam nic cennego. Wszystko zostało już albo zabrane, albo zniszczone. Już zabieram się do wyjścia, gdy kątem oka dostrzegam coś szarego, wystającego spod sterty śmieci. Schylam się po to i wycieram z brudu. Okazuje się, że to kajet, rodzaj zeszytu szkolnego.(…) To jest coś, czym można się zainteresować. Zawijam zeszyt w stary papier i ciasno owijam sznurkiem, by nie można go było łatwo otworzyć. Nikomu nie powiem, co znalazłem. To jest zatem historia mojego znaleziska, które oczywiście zachowałem przez wiele lat, aż do czasu, gdy przekazałem je do Centrum [Muzeum Tolerancji w Los Angeles].

Louis Posner (nr 117657)

 

Kilkudziesięciu nieśmiałych młodych chłopców, z trwogą na twarzy wchodzi po schodach na piętro bloku 7. (…) Wiedzieliśmy, że chodzi o to, by zrobić dobre wrażenie. (…) Trochę niepewnie wchodzimy na strych. Stoją tam lub siedzą wokół stert odbitych, wilgotnych cegieł i wiader z zaprawą młodociani więźniowie. Budują mur, podnoszą ściany, a następnie rozbierają je, czyszczą dokładnie z zaprawy, którą wrzucają na powrót do kubłów. Jakiś fachowiec wprowadza ich w tajniki budowy łuków, inny w sztukę tynkowania. Znajdujemy się w szkółce murarskiej. (…). Naszym zadaniem było budowanie obozu dla kobiet, to jest 20 bloków podobnych do naszych… Praca polegała głównie na betonowaniu, murowaniu i tynkowaniu. Musieliśmy „wyrobić” dzienną normę. W biegu nosiliśmy worki z cementem. Betoniarka narzucała tempo pracy. Wypadki zdarzały się tak często, że prawie nie zwracaliśmy na nie uwagi.

Thomas Geve

 

Mnie również przeniesiono do komanda Maurerschule. W związku z tym w zimie 1943 zostałem przeniesiony do bloku 7a. Praca w tym nowym komandzie polegała na nauce zawodu murarskiego. Nauka odbywała się na strychu bloku 7. Pokazywano nam różne czynności związane z zawodem murarskim, a więc kładzenie cegły, tynkowanie itp. Oprócz części teoretycznej prowadzono także ćwiczenia praktyczne na ścianie, którą w tym celu budowano na strychu. (…) Nasze komando liczyło kilkuset więźniów, czyli wszyscy ci, którzy mieszkali w bloku 7a, w większości młodociani, w tym najwięcej Żydów.

Marian Stykowski (nr 131550)

 

Miałem 2 młodszych braci: Szlomo i Lajba. Kiedy wybuchła wojna miałem 14 lat, Szlomo 9, a Lajb 7. Moją rodzinę przesiedlono najpierw do getta w Makowie Mazowieckim, a potem do getta w Mławie. Tam przebywaliśmy jednak tylko kilka dni. Pewnego razu około północy zabrano wraz z innymi moich rodziców i najmłodszego brata. Już ich nigdy więcej nie zobaczyłem. Następnej nocy mnie i mojego brata Szlomo przywieziono do Auschwitz. Zaczęła się selekcja. Na lewo – na prawo. Nikt nie wiedział, co jest lepsze. Musieliśmy podać nasze nazwiska oraz wiek. Postanowiłem, że powiem im, że jestem starszy. To samo chciałem zrobić w przypadku mojego brata Szlomo. Ale esesman oderwał siłą Szlomo ode mnie. Już go więcej nie zobaczyłem. (…)

Wytatuowano mi numer 80388 i umieszczono w Birkenau. Musiałem ładować na samochód zwłoki więźniów zmarłych w obozie, które były zawożone do krematorium. (…) Pewnego dnia po apelu porannym wybrano wszystkich młodych poniżej 20 roku życia. Zabrano nas do Auschwitz do bloku 7a. Tak staliśmy się uczniami Maurerschule. Blokowy z bloku 7a był Reichsdeutschem. Którejś nocy kazał nam pozostawać przez wiele godzin w przysiadzie. W dodatku polewał nas zimną wodą. Było zimno. Wielu z nas zabrano potem do szpitala obozowego.

Dawid Fiszerung (nr 80388)

 

Na przełomie lipca i sierpnia 1940 na polecenie II kierownika obozu Franza Maiera (zwanego „Lalusiem”) w wydzielonym bloku umieszczono małoletnich więźniów.W jednej z sal bloku urządzono klasę szkolną z ławkami szkolnymi, tablicą i katedrą dla nauczyciela. Wytypowani przez kierownictwo obozu więźniowie małoletni uczyli się zawodu murarskiego, języka niemieckiego i ćwiczyli musztrę wojskową.

Po rannym apelu, kiedy komanda rozchodziły się do pracy, szliśmy do bloku 5. Zajmowaliśmy miejsca w ławkach a nasz „profesor” Bernard uczył nas słówek i zwrotów niemieckich. Zadawał pytania, na które trzeba było odpowiedzieć po niemiecku. Często wizytował nas na lekcjach Lagerführer Maier. Wtedy „profesor” zadawał pytania bardziej zaawansowanym uczniom. Niekiedy kazał nam recytować niemieckie wierszyki, których uprzednio nas nauczył. (…)

Przydzielono mnie do grupy Bednarskiego. Utworzono z nas trójki, z których każda miała za zadanie wybudować piec z gliny i cegły. Stawialiśmy te piece po to, by następnego dnia je rozburzyć i zbudować nowe. Po ustawieniu kilku pieców zbieraliśmy gałęzie i odpady drewna i paląc w piecach sprawdzaliśmy, czy przewody kominowe są prawidłowo zbudowane. Niekiedy po kryjomu piekliśmy w tych piecach kartofle nabite na drut. Upieczone kartofle dzieliliśmy sprawiedliwie pomiędzy wszystkich młodocianych…

Stanisław Białas (nr 311)