Deportacje Żydów ze Słowacji do Auschwitz
Transkrypcja podcastu
Posłuchaj na: SPOTIFY | APPLE PODCAST
Wśród wielu grup osób, które deportowano do niemieckiego obozu Auschwitz, Słowaccy Żydzi zajmowali miejsce szczególne. Zostali do obozu przywiezieni w chwili, gdy dokonywała się w nim zasadnicza przemiana organizacyjna i funkcjonalna. Z miejsca koncentracji i stopniowego wyniszczania więźniów poprzez dramatyczne warunki egzystencji i ciężką pracę w ośrodek masowej zagłady w komorach gazowych. O szczegółach tego procesu opowiada dr Piotr Setkiewicz, kierownik Centrum Badań Muzeum Auschwitz.
Rok 1942 w historii Auschwitz był rokiem, w którym obóz ten uzyskał nową funkcję, to znaczy doszła funkcja ośrodka zagłady i szczególną rolę w tym procesie odegrały deportacje Żydów ze Słowacji. Dlaczego Słowaccy Żydzi zajmowali tak szczególne miejsce w historii obozu Auschwitz?
Z tego chociażby powodu, że transporty Żydów ze Słowacji były pierwszymi takimi transportami masowymi, organizowanymi przez Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy, w tym przypadku w porozumieniu z władzami słowackimi, ale generalnie taka była praktyka. To znaczy jeśli chodzi o transporty Żydów przywożonych z innych krajów do Auschwitz, również z Europy Zachodniej, najczęściej działo się to również za wiedzą czy przy wsparciu lokalnych władz. Z tym, że jeśli rozważać tutaj historię deportacji Żydów ze Słowacji, to należy wspomnieć o takich dwóch charakterystycznych aspektach tychże deportacji. To znaczy, były to deportacje pierwsze, czyli niejako na przykładzie tychże transportów możemy prześledzić jak zmieniał się obóz Auschwitz, jak władze SS starały się zaadaptować później pewne wzorce, które zostały wypracowane przy przyjmowaniu transportów ze Słowacji.
No i drugi taki charakterystyczny aspekt to pełna współpraca władz słowackich przy organizacji deportacji, zwłaszcza w pierwszej połowie 1942 roku. I również Słowacja była jedynym państwem, które zdecydowało się dopłacić spore kwoty przy wysyłaniu swoich obywateli pochodzenia żydowskiego do obozu koncentracyjnego. Chodziło tutaj o kwotę 500 marek za osobę, co było sumą dość pokaźną. I gdyby policzyć ogólne korzyści, które władze słowackie osiągnęły dzięki konfiskacie mienia Żydów słowackich, okazałoby się, że owe 500 marek za każdego deportowanego ze Słowacji Żyda, były prawie w tej samej wielkości co ewentualne zyski, na które mógłby liczyć rząd w Bratysławie. Także widać tutaj, że z jednej strony deportacja owych Żydów była traktowana przez Słowaków jako swego rodzaju priorytet, co było dla nich nawet ważniejsze niż spodziewane zyski z konfiskaty mienia żydowskiego, ale również pewnie wynikało to z nacisku ze strony władz niemieckich i z całokształtu stosunków, które wytworzyły się pomiędzy III Rzeszą a Słowacją w tym okresie.
Jak wyglądała ta sytuacja polityczna Słowacji w okresie międzywojennym i tuż przed wybuchem II wojny światowej? Mówimy o powstaniu Protektoratu Czech i Moraw i powstaniu państwa słowackiego.
Sytuacja była tu niezmiernie złożona. Z jednej strony Słowacy jeszcze w czasach monarchii austrowęgierskiej uważali się za obywateli drugiej kategorii. Na terenach obejmujących współczesną Słowację mieszkało wielu Węgrów, zwłaszcza w południowej części kraju, a ponadto w dużej mierze szlachta, czyli posiadacze ziemscy, byli Węgrami. W miastach z kolei mieszkała ludność mieszana, w tym również Węgrzy, ale również dość sporo Żydów, którzy po części mówili też po węgiersku i traktowani oni byli przez Słowaków jako ci, którzy z jednej strony współdziałają z okupantem węgierskim, a po drugie, którzy bogacą się kosztem słowackich mas. Także ten odcień antysemityzmu i te rysy antysemickie można spotkać na Słowacji w momencie tworzenia się tamtejszych partii politycznych, z których największą później rolę odgrywała tzw. partia ludacka założona przez księdza Josefa Tiso, która domagała się początkowo autonomii w ramach tworzonego po I wojnie światowej państwa czechosłowackiego, a wskutek pewnych tarć i niechęci władz w Pradze do konceptu autonomii słowackiej, ostatecznie partia ludacka zaczęła kierować swoje wysiłki w stronę utworzenia niezależnego państwa. I teraz niezależne państwo mogło powstać albo w oparciu o Niemcy, albo o Polskę. Węgrzy pozostawali tutaj głównym wrogiem, ale też z niechęcią patrzono na Czechów, którzy zwłaszcza w okresie międzywojennym forsowali politykę tzw. „czechosłowakizmu”. Co ciekawe, Czesi odmawiali generalnie odrębności narodowej, językowej, kulturowej Słowakom. W spisach powszechnych można tam napotkać na sformułowanie „tylu a tylu mieszkańców Czechosłowacji” to byli właśnie Czechosłowacy. Bez wyodrębnienia Słowaków, bo Czesi uważali, że język słowacki jest prawie że językiem czeskim i odmawiali Słowakom odrębności kulturowej również. Politycy słowaccy ówcześni usiłowali znaleźć oparcie w swoich dążeniach niepodległościowych, po części w Polsce i takie dość mocne prądy w polityce słowackiej tego czasu można odnaleźć. Oczywiście, ważniejszym sojusznikiem i ewidentnie najsilniejszym graczem tutaj w tej części Europy były Niemcy. Polska bardzo prędko zaprzepaściła swoje szanse współdziałania ze Słowakami, na przykład współdziałając z Węgrami w okupacji Ukrainy Zakarpackiej. Mało kto wie, że w 1938 roku po Układzie Monachijskim Polska wysłała swoich sabotażystów na teren słowacki, to była tak zwana „Operacja Łom”. Którzy to sabotażyści dokonywali aktów terroru, czy też przeprowadzali różnego rodzaju zniszczenia, wysadzając w powietrze mosty, niszcząc linie telegraficzne, doszło do starć zbrojnych. Ponadto Polska również anektowała kilka spornych gmin wzdłuż granicy ze Słowacją i całkiem spory fragment Tatr. Czyniła to zresztą głównie w celu uniknięcia niebezpieczeństwa, umocnienia się ukraińskiego nacjonalizmu na Ukrainie Zakarpackiej. I ostatecznie, kiedy to doszło do powstania wspólnej granicy z Węgrami, tutaj w prasie polskiej ówczesnej można było znaleźć takie entuzjastyczne artykuły, że oto mamy wreszcie wspólną granicę z naszymi przyjaciółmi z Węgier. To powodowało, że Słowacja zagrożona z jednej strony przez Węgry i po części, jak się okazuje, przez Polskę, zwróciła się w stronę Niemiec, które po zagarnięciu Pragi w marcu 1939 roku były tutaj ewidentnie czynnikiem politycznym najsilniejszym. Stąd takie czołobitne adresy kierowane wobec władz w Berlinie z Bratysławy, kiedy to właściwie bardzo prędko po zajęciu Pragi, po utworzeniu Protektoratu Czech i Moraw, Słowacy z jednej strony zadeklarowali niepodległość, ale niemalże natychmiast zgodzili się na podpisanie układów sojuszniczych z Niemcami, które oddawały w ręce Niemiec kontrolę zarówno nad słowacką ekonomią, jak i nad w praktyce również słowacką armią. Słowacja w owym okresie stara się za wszelką cenę przekonać Niemców, iż jest lojalnym ich sojusznikiem, ażeby nie dopuścić do sytuacji, w której np. Niemcy mogą dojść do przekonania, że lepiej jest postawić na Węgrów. Te rysy poddańcze niemalże wobec władz w Berlinie są wyraźnie widoczne w polityce ówczesnej Słowacji. Takim probierzem lojalności Słowaków wobec Berlina miała być właśnie kwestia żydowska.
Już we wrześniu 1941 roku powstaje tak zwany Kodeks Żydowski. Jakie były jego główne założenia i w jaki sposób wpłynął on na życie słowackich Żydów?
Kodeks Żydowski był finałem całej serii przepisów i rozporządzeń, które skierowane były przeciwko Żydom. One w jakiejś tam mierze utrudniały życie Żydów na Słowacji, wprowadzając np. coś w rodzaju numerus clausus, czyli ograniczenia co do liczby Żydów, którzy mogli wykonywać pewne zawody. Ale niewątpliwie rzeczywiście tak zwany „Żydowski Kodeks”, który został uchwalony 9 września 1941 roku, był tutaj aktem prawnym o szczególnym znaczeniu, chociażby jeśli chodzi o jego obszerność, bo liczył ponad 200 paragrafów i bardzo szczegółowo i precyzyjnie regulował obowiązki Żydów na Słowacji. Oczywiście można znaleźć bardzo wiele analogii pomiędzy przepisami owego kodeksu a ustaleniami zawartymi w ustawach norymberskich. Po części zostały te przepisy po prostu skopiowane, ale również zawierały one szereg takich drobnych nakazów, które to w większym jeszcze stopniu nawet niż w Niemczech ograniczały swobodę poruszania się, czy też generalnie prawa Żydów na Słowacji. Patrząc na antyżydowskie ustawodawstwo z tego okresu można zauważyć takie dość szczególne jego cechy, jak np. obowiązek wprowadzony wobec Żydów, ażeby korespondencję swoją, listy wysyłane pocztą, żeby opatrzyli takimi symbolami w postaci np. gwiazdy żydowskiej. Co ciekawe na taki pomysł nie wpadł nikt w nazistowskich Niemczech. Ogólnie rzecz biorąc, sprowadzało się to do dążenia usunięcia Żydów z centrów miast, wysłania ich gdzieś na prowincję, objęcia ich również obowiązkiem pracy, i takie obozy pracy w owym czasie na Słowacji powstają oraz szereg rozporządzeń, które zmierzały do coraz to głębiej wprowadzanej aryzacji mienia, czyli zaboru własności żydowskiej. Co w połączeniu z ograniczeniami w wykonywaniu pewnych zawodów w znaczący sposób wpłynęło na dość gwałtowną pauperyzację Żydów na Słowacji i uczynienie z nich obywateli drugiej kategorii.
Wspomniał Pan już o tym, że Słowacja współpracowała przy organizowaniu transportów Żydów słowackich do Auschwitz, o płaceniu za ten transport. Przed chwilą powiedział Pan też o organizowaniu obozów pracy. W jaki sposób wyglądała organizacja tych deportacji i co charakteryzowało pierwsze transporty Żydów ze Słowacji do Auschwitz?
Wiemy, że takie wątki były poruszane już w końcu 1941 roku. Podczas rozmów, które toczyły się w Niemczech. Przedstawiciele władz słowackich zgodzili się na wysłanie do Niemiec pewnej liczby robotników sezonowych. Wówczas to wstępnie, jak się wydaje, bo tutaj szczegóły tych rozmów nie są znane, ale najprawdopodobniej właśnie władze słowackie zgodziły się na wysłanie około 20 tysięcy słowackich Żydów jako uzupełnienie nowego kontyngentu robotników, którzy mieli być wysłani do Niemiec. Dość takim oczywistym dowodem na to, iż te rozmowy toczyły się w Niemczech przy całkowitej zgodności poglądów obu partnerów, świadczy o tym choćby protokół z konferencji w Wannsee, kiedy to dyskutowano nad możliwością wysłania Żydów z poszczególnych krajów europejskich do Niemiec w ramach tak zwanego „Ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. I podkreślono, że jeśli chodzi o Słowację, również Chorwację, to ten problem właściwie jest rozwiązany. To znaczy oba te kraje absolutnie nie sprzeciwiają się takim rozwiązaniu.
Pierwszym takim probierzem tutaj była zgoda na deportację Żydów, obywateli słowackich, którzy znajdowali się na terenie III Rzeszy. Czyli władze słowackie okazywały brak zainteresowania losem takich Żydów. Natomiast co do pierwszych praktycznych przedsięwzięć związanych z wysłaniem Żydów do Auschwitz, to należało poczekać na nie do momentu, kiedy będą dostępne kwatery – miejsca, w których można by Żydów takich w Auschwitz umieścić. Był to czas, kiedy w Birkenau prowadzono budowę nowego wielkiego obozu, który miał być przeznaczony dla sowieckich jeńców wojennych. Ale z wielu powodów, przede wszystkim braku dostępności owych jeńców sowieckich, ten pomysł zarzucono. I w rozkazie, który 25 stycznia 1942 roku Himmler wysłał do Inspektora obozów koncentracyjnych Glücksa, mowa była o tym, że owi sowieccy jeńcy wojenni zostaną zastąpieni przez Żydów, którzy właśnie emigrują czy właśnie wyjeżdżają ze swoich krajów. I deportacja Żydów ze Słowacji miała być właśnie częścią tego planu. W początku marca 1942 roku mamy tutaj cały szereg dokumentów, które potwierdzają, że wtedy to przystąpiono dość intensywnie do organizacji takich transportów. To znaczy, przede wszystkim władze słowackie zobowiązały się do stworzenia kilku takich obozów przejściowych, gdzie miano koncentrować Żydów przed wyjazdem do Niemiec oraz, co było chyba nawet i istotniejsze, konferowano w sprawie praktycznych rozwiązań dotyczących sformowania transportów, czyli zapewnienia po prostu składów pociągów, które miały Żydów do Niemiec przewozić. Władze słowackie dość łatwo zgodziły się na oddanie do dyspozycji Niemców sześciu takich kompletnych składów pociągów, które miały składać się z lokomotywy, z wagonów towarowych przeznaczonych do przewozu deportowanych, z kilku wagonów, które miały służyć do przewożenia ich mienia oraz wagonów, które służyć miały wartownikom. Czyli po stronie słowackiej to mieli być żandarmi tudzież członkowie tzw. „Hlinkovej Gardy”. To taka paramilitarna organizacja istniejąca na Słowacji na wzór trochę SA. Po czym ustalono, że na stacji granicznej w Zwardoniu takie transporty zostaną przejęte przez policjantów niemieckich i zakładając, że taki transport miał przejeżdżać przez Żylinę mniej więcej o godzinie szóstej rano, to po kilku godzinach powinien dotrzeć do Auschwitz. Przyjęto taką zasadę, iż do obozu koncentracyjnego Auschwitz miało skierować przede wszystkim kobiety, natomiast do obozu w rejonie Lublina miano wysyłać mężczyzn. I tutaj ustalano harmonogram tych transportów, ile transportów powinno wyjechać, o jakich godzinach, w jakich dniach. Cała ta praca związana z logistyką owych transportów była mniej więcej zakończona w pierwszej połowie marca 1942 roku. Z tym, że co ciekawe zakładano, że te transporty mają obejmować przynajmniej początkowo Żydów, jedynie młodych, zdrowych i zdolnych do pracy. Do Auschwitz takie transporty miały trafić. Jest taki dokument, który jest poświadczeniem intencji władz niemieckich, który trafił do komendanta Hössa pod koniec marca 1942 roku. I tam dokładnie określono, że tych transportów w pierwszej fazie będzie dziesięć. Każdy taki transport miał składać się z tysiąca kobiet, Żydówek, i miały te transporty trafiać do Oświęcimia sukcesywnie od końca marca, aż do mniej więcej drugiej połowy kwietnia. Z tym, że dość prędko okazało się, że z jednej strony Höss został poinformowany, iż te transporty przybędą w takiej formie jedynie cztery, a co do kolejnych to Höss zostanie później poinformowany. Było to zapewne wynikiem zmiany poglądów władz niemieckich co do formuły owych transportów. Otóż w tym okresie wysłano do Bratysławy Obersturmführera Wislicenego, który był jakoby takim specjalistą od spraw żydowskich. Miał on konferować, czy właściwie poinformować Słowaków o tym, że generalnie zdaniem władz niemieckich, to kolejne transporty już nie tyle miały składać się właśnie wyłącznie z młodych i silnych, zdrowych, zdolnych do pracy kobiet, ale miały być to już tak zwane transporty rodzinne, czyli składające się zarówno z kobiet, jak i z mężczyzn oraz dzieci i starców. Ta zmiana mogła w praktyce tyczyć dopiero transportów powiedzmy od piątego. Poprzednie, skoro już ci Żydzi zostali przez Słowaków skoncentrowani w obozach przejściowych, no to miały one docierać do Auschwitz w pierwotnie zaplanowanej formie.
Czyli możemy powiedzieć, że te pierwsze cztery transporty były transportami przeznaczonymi do pracy, dopiero od kolejnych już mamy do czynienia z wysyłaniem całych transportów i dzieci, i kobiet, i osób starszych na Zagładę?
Z pewnością owe pierwsze transporty miały mieć charakter transportów, w których przyjechać mieli do Auschwitz ludzie zdolni do pracy. Tutaj widać po datach urodzenia tych osób, tych kobiet, które zostały przewiezione do Auschwitz, czy to w końcu marca, czy na początku kwietnia, że rzeczywiście to były albo młode dziewczęta, albo młode kobiety, które do pracy się nadawały. Natomiast my dokładnie nie wiemy, jaka była intencja władz niemieckich, co należałoby zrobić ze starcami, z dziećmi, które miały dotrzeć do Auschwitz w późniejszym czasie, w drugiej fazie, fali niejako tych transportów. Choć z drugiej strony istnieją pewne przesłanki, ażeby sądzić, że podjęto w tej mierze jakieś przygotowania, ażeby ów problem znacznej liczby osób starszych i dzieci rozwiązać. Bo w obozie koncentracyjnym Auschwitz, i tak było zresztą do tej pory, generalnie nie przewożono na przykład dzieci. Bo wiadomo było, że dzieci nie będzie można w żaden sposób zatrudnić przy jakiejkolwiek pracy. Zapewne Höss musiał, skonfrontowany z takim „problemem”, poszukać jakiegoś rozwiązania. I tym rozwiązaniem była najprawdopodobniej komora gazowa, którą jeszcze w marcu utworzono w budynku polskiego rolnika, który został wysiedlony z Brzezinki. Komora ta służyć miała w owym czasie dość incydentalnym zabójstwom niewielkich transportów Żydów, które trafiały do Auschwitz z obozów organizacji Schmelt. To była organizacja, która zawiadywała siecią takich obozów pracy dla Żydów na Śląsku. Zatem mając narzędzie w postaci owej komory gazowej, Höss mógł już wtedy, z jego punktu widzenia, spokojnie spoglądać na transporty z małymi dziećmi, ze starcami, ponieważ istniała tutaj wypracowana procedura radzenia sobie z takim problemem, czyli po prostu zabijania tych ludzi w komorze gazowej. Z tym, że skoro już Słowacy zgromadzili znaczną liczbę osób zdolnych do pracy, zarówno kobiet jak i mężczyzn, to w kolejnych transportach, w pierwszych dziewięciu transportach, do Auschwitz właściwie te osoby właśnie przybywały. I tutaj znowu spoglądając na listy nowoprzybyłych, bo takie dokumenty się zachowały, można zaobserwować, że właściwie dzieci lub starszych osób nie było, aczkolwiek stopniowo patrząc na owe listy można odczytać taką prawidłowość, iż im później ten transport przybywał do Auschwitz w dalszej kolejności, to wśród tych deportowanych można rozpoznać osoby coraz starsze. Pierwszym takim transportem, w którym znajdowała się znaczna liczba dzieci, był transport z Żyliny, który dotarł do Auschwitz 29 kwietnia 1942 roku. Liczył on 1004 osoby, natomiast w obozie zarejestrowano nieco ponad 700. I tutaj pojawia się rzecz jasna od razu pytanie: a co stało się z pozostałymi deportowanymi? Mamy tutaj tak naprawdę właściwie jedną dobrą relację więźniarki, która przybyła w tym transporcie, która stwierdziła, że po przybyciu do Auschwitz matki z małymi dziećmi oddzielono od reszty transportu i umieszczono w jakimś innym bloku. I nazajutrz okazało się, że tych dzieci, ich matek już po prostu w obozie nie było. Ponieważ Żydzi ci nie zostali w obozie zarejestrowani, w związku z tym musieli w Auschwitz zginąć. I zamordowane owe matki z dziećmi zostały prawdopodobnie albo w komorze gazowej przy krematorium numer I, o czym świadczą pewne poszlaki, choć nie można też wykluczyć, że zostały one zabite w Birkenau, w owym bunkrze pierwszym lub „czerwonym domku”, jak tę komorę gazową wówczas nazywano. Mniej więcej w tym samym czasie zresztą powstaje w Birkenau pierwsze Sonderkommando, w połowie mniej więcej kwietnia 1942 roku. I ponieważ owo Sonderkommando składało się z Żydów, a jedynymi Żydami właściwie, którzy w dużej liczbie docierali wówczas do Auschwitz byli Żydzi słowaccy, więc rzeczywiście w tych nielicznych dokumentach, które świadczą o formowaniu takiego Sonderkommando w Birkenau, można zauważyć wśród owych więźniów niemalże prawie wyłącznie Żydów słowackich. I tutaj nie wiadomo co stałoby się później, jaki miałby być dalszy los kolejnych transportów żydowskich, gdyby nie pewna zmiana planów ze strony nazistów, to znaczy w maju z kolei, zamiast transportów ze Słowacji do Auschwitz zaczęły przybywać bardzo duże transporty Żydów polskich z gett na terenie Zagłębia Dąbrowskiego i okolic. I to byli z kolei Żydzi, którzy nie nadawali się do pracy, zdaniem Niemców, i wysłani zostali z owych gett do Auschwitz na Zagładę. Także niejako to była przyczyna, która spowodowała, że przez pewien czas takich transportów Żydów ze Słowacji do Auschwitz nie kierowano i niejako ich miejsce w komorach gazowych w Auschwitz czy Birkenau zajęli właśnie Żydzi polscy.
Czyli możemy powiedzieć, że ten transport z 29 kwietnia 1942 roku, tę datę możemy uznać za początek przeprowadzania selekcji, które miały na celu oddzielenie osób zdolnych do pracy i tych, które kierowano na Zagładę?
Tak sądzę, z tym, że owa selekcja wyglądała inaczej niż te selekcje, o których wiemy z późniejszego okresu, zwłaszcza od lipca 1942 roku selekcje te przybrały formę niemalże rutynową. Wszystko to działo się wedle wypracowanych już w tym czasie wzorców. Po przyjeździe transportu na tak zwaną „rampę żydowską” czy „tor żydowski” przed dworcem kolejowym w Auschwitz, tam właśnie od razu przeprowadzano selekcję i osoby uznane za niezdolne do pracy odwożono do komór gazowych. Natomiast owa selekcja z 29 kwietnia, tu zastosowano inną metodę przy oddzielaniu owych Żydów. To znaczy matki z dziećmi skierowano do komory gazowej dopiero z obozu Auschwitz. Generalnie wówczas to spodziewano się, że takie transporty będą docierać do Auschwitz i będą one kierowane do powstałego wówczas właśnie obozu kobiecego. Bo należy pamiętać, że choć pierwszymi zarejestrowanymi kobietami w obozie Auschwitz były więźniarki przywiezione z Ravensbrück, przede wszystkim Niemki, to jednak więźniarki przybywające do obozu w kolejnych tygodniach to praktycznie wyłącznie już Żydówki ze Słowacji. Ten obóz kobiecy, który miał powstać w Auschwitz, ostatecznie zmaterializował się w formie dziesięciu bloków murowanych, piętrowych, wydzielonych w obozie macierzystym w późniejszym Auschwitz I. Były to bloki oznaczone numerami od 1 do 10. I ów obóz kobiecy powstał w ten sposób, iż wzdłuż jednej z ulic obozowych wybudowano po prostu mur, który zwieńczały takie wiązki drutu kolczastego i w ten sposób wydzielono część kobiecą od męskiej. A bramę do owego obozu kobiecego zlokalizowano w pobliżu bloku numer 1 przy budynku komendantury i właściwie obok zaraz willi komendanta obozu Hössa. Także tamtędy więźniarki wchodziły do obozu i wychodziły do pracy. I pomysł polegał na tym, ażeby każdy taki transport, który miał liczyć, jak wspomniałem, po tysiąc kobiet, lokować w kolejnych budynkach, poczynając od bloku 10. Co bardzo prędko okazało się nierealne z tego względu, że tych kobiet ze Słowacji było znacząco więcej. To znaczy sektor dla kobiet w Auschwitz wypełnił się do tego stopnia, że trzeba było zwiększać zagęszczenie więźniarek w danym bloku i przez co te bloki były przepełnione już od wiosny 1942 roku. Tam trzeba było też umieszczać prycze na strychach na przykład.
Jak wyglądały w takim razie te warunki egzystencji i też pracy kobiet w tym obozie kobiecym, pierwszym obozie kobiecym w Auschwitz I i później jak już więźniarki zostały przeniesione do Birkenau? A jak wyglądały też warunki egzystencji więźniów mężczyzn, którzy później też byli przywożeni?
Kobiety skierowano do Auschwitz, jak się wydaje, w celu zatrudnienia ich przy pracach, takich, które kobiety mogły wykonywać. Taki był pomysł esesmanów, którzy to podjęli decyzję o kierowaniu właśnie do Auschwitz kobiet, a generalnie mężczyzn do Majdanka. Czyli wyobrażano sobie pewnie to w ten sposób, że ponieważ w pobliżu obozu Auschwitz znajdują się gospodarstwa rolne SS, na terenach odebranych polskim rolnikom - ci Polacy zostali stamtąd wysiedleni, a ich domy w dużej mierze zburzone. Zatem w tych gospodarstwach rolnych mogłyby pracować kobiety, a mężczyźni tam zatrudnieni mogli być z kolei przesunięci do prac, które wymagały większej siły fizycznej. Można byłoby sobie pewnie wyobrazić, tak to zaplanowali esesmani, iż te kobiety wyposażone w jakieś tam grabie czy kopaczki będą zatrudniane właśnie przy uprawie roli, przy opiece nad bydłem, przy dojeniu krów. Był też taki pomysł, że kobiety można skierować do pracy np. w kuchni obozowej. I rzeczywiście podjęto w tym celu pewne działania, to znaczy otoczono budynek kuchni takim dodatkowym płotem z drutu kolczastego, spodziewając się, że tam właśnie kobiety będą mogły pracować. Bardzo prędko wszakże okazało się, że praca w kuchni była ciężka, kobiety nie mogły podołać przy noszeniu np. ciężkich kotłów z zupą, tak że ostatecznie dość prędko te kobiety z powrotem zostały skierowane do obozu kobiecego, a ich miejsce zajęli ci kucharze mężczyźni, którzy pracowali tam wcześniej. I teraz patrząc na przydziały owych kobiet do poszczególnych komand roboczych, można zauważyć, że początkowo nie trafiały one wcale do prac rolnych. Pewnie jedną z przyczyn było to, że wczesną wiosną jeszcze takie prace nie były po prostu prowadzone, ale okazało się, że Centralny Zarząd Budowlany SS, który realizował różnego rodzaju inwestycje na terenie obozu, przede wszystkim budowę nowych baraków, nie posiadał wystarczającej liczby więźniów do pracy. W związku z tym kobiety już w kwietniu 1942 roku zaczęły trafiać do takich komand właśnie jak Planierung, czyli plantowanie terenu, czyli kopanie, jakichś robót generalnie ziemnych, bardzo ciężkich i wyczerpujących. Natomiast z rozpoczęciem cieplejszej pory roku, znaczna liczba kobiet rzeczywiście została skierowana do prac rolnych, w tym też bardzo znaczny kontyngent do czyszczenia stawów rybnych. To był wtedy taki pomysł komendanta Hössa, który widział w swoich wizjach przyszłość Auschwitz jako centrum gospodarki rolnej, w tym też rybackiej. To znaczy na południe od obozu znajdowały się stawy rybne, niektóre z nich od lat nieużywane i dość zapuszczone. Także Höss uważał, że w południowej części tak zwanej strefy interesów Auschwitz powinien powstać taki kompleks stawów rybnych, gdzie pracowałyby przy ich utrzymaniu właśnie kobiety. I widać tutaj, że Höss w tym okresie jakoś nieszczególnie interesował się obozem kobiecym, poprzestając właściwie na jednej wizycie w owym obozie i wydawaniu przez podległych mu oficerów dyspozycji tyczących zatrudnienia kobiet, ponieważ do połowy mniej więcej roku formalnie obóz kobiecy w Auschwitz był zarządzany przez główną nadzorczynię, tak zwaną aufzejerkę, która podlegała komendanturze obozu w Ravensbrück. I to się zmieniło właśnie dopiero w wyniku takiej pewnej reformy zarządzania tymże obozem. Później to owa podległość została zniesiona wobec Ravensbrück i obóz kobiecy już w pełni podległ komendanturze obozu Auschwitz. Wiemy, że w połowie na przykład roku skierowano z obozu kobiecego do pracy w komandzie Kanada pierwszą dużą grupę kobiet. Także stopniowo obejmowano obowiązkiem pracy wszystkie właściwie więźniarki z tego obozu i widać po statystykach, którymi dysponujemy, że powodowało to pewien wzrost śmiertelności. To znaczy pierwsze słowackie więźniarki, Żydówki słowackie, zginęły w Auschwitz jeszcze w marcu 1942 roku. Dosłownie dwa dni po przyjeździe do obozu mamy w aktach zgonu odnotowane pierwsze przypadki śmierci. Ale te zdarzenia były stopniowo coraz częstsze, co wynikało właśnie, jak należy sądzić, z pobytu w obozie koncentracyjnym, co wiązało się z niedostatecznym wyżywieniem i złymi warunkami bytowymi, ale przede wszystkim właśnie z pracą, czy z kierowaniem coraz to liczniejszych komand kobiet do wykonywania różnego rodzaju zajęć na terenie przyobozowym. To jest okres, kiedy owe kobiety w Auschwitz przebywają i owszem nie jest to miejsce, owe dziesięć bloków wydzielonych z obozu Auschwitz, nie jest to miejsce, które by gwarantowało jakieś w miarę dobre warunki bytowe, ale z pewnością w porównaniu z tym, co zdarzyło się później po przeniesieniu do obozu Birkenau fakt, że kobiety te przebywały w murowanych blokach, dość suchych, gdzie miały do dyspozycji na przykład sanitariaty i latryny, gdzie mogły się umyć w umywalniach w blokach, więc to powodowało, że owa śmiertelność nie była jeszcze tak duża. Można szacować, że poniżej 400 kobiet przewiezionych w tym pierwszym okresie do Auschwitz, do mniej więcej lipca 1942 roku zmarło czy zginęło w różny sposób. Zmiana sytuacji nastąpiła w końcu lipca 1942 roku, kiedy to w Auschwitz wybuchła wielka epidemia tyfusu. To znaczy z jednej strony mamy do czynienia z serią zarządzeń władz SS, które to sprowadzały się do całkowitego odizolowania obozu i w Auschwitz, i w Birkenau, a na początku sierpnia, mniej więcej koło 9-10 sierpnia doszło do przeniesienia kobiet do obozu Birkenau, do sektora BIa, który był wtedy jeszcze nie do końca gotowy, ale większość baraków już tam stała. Czy ta decyzja miała coś wspólnego właśnie z wybuchem owej epidemii? Trudno tutaj wyrokować. Niemniej skierowanie kobiet do Birkenau w tym okresie przyniosło natychmiast zupełnie dramatyczne konsekwencje, bo należy pamiętać, że jak w każdym obozie, który znajdował się w stadium budowy, wiele budynków nie było jeszcze ukończonych, przede wszystkim wiele instalacji nie działało. Także z relacji kobiet przeniesionych do Birkenau wynika, że istniał tam ogromny problem z zaopatrzeniem w wodę. W związku z tym więźniarki często piły wodę z jakichś kałuż. Generalnie powodowało to raz, że rozprzestrzenienie różnego rodzaju chorób, a dwa, że po prostu nie było też możliwości, ażeby na przykład umyć czy wyprać jakiejś zabrudzonej odzieży. Istniała tam co prawda instalacja wodociągowa i działała pompa ze zbiornikiem opadowym, ale jak się wydaje, była ona bardzo niewydolna. W związku z tym w praktyce kobiety, poza tam niewielką grupą na przykład pracujących w kuchni, w większości z tego obozu dostępu do wody nie miały. I tutaj z jednej strony widać, że te warunki spowodują gwałtowny wzrost zachorowalności i również śmiertelności w obozie, ale nie tylko, bo spośród kobiet, Żydówek słowackich mamy tutaj do czynienia ze śmiertelnością spowodowaną selekcjami do komór gazowych. Pierwsza, jak się wydaje, taka selekcja odbyła się w momencie przenosin właśnie z obozu Auschwitz do Birkenau, kiedy obok budynku, który był przeznaczony na szpital dla tego sektora obozu, stał jeszcze taki barak drewniany, w którym pomieszczono kobiety, które chore były na choroby zakaźne i zamiast przenieść je do Birkenau, skierowano je do komory gazowej. Ta sytuacja jest możliwa do zaobserwowania na podstawie dwóch rodzajów dokumentów, tzn. i aktów zgonu, i meldunków o stanie obozu kobiecego. Widać, że w wielkiej liczbie te kobiety umierają lub padają ofiarą selekcji do komór gazowych. Istniały takie przerwy w ewidencji stanów obozu wynikające z tego, że mnóstwo kobiet było tak chorych, gorączkowało, niektóre leżały gdzieś tam w blokach w stanie półprzytomnym i one po prostu nie mogły stawić się na apele, w związku z tym nie można było je przeliczyć i wysłać meldunku do Berlina. Widać tutaj, że te selekcje przybrały ogromną skalę. W efekcie do mniej więcej połowy grudnia 1942 roku trzy czwarte kobiet, które trafiły do obozu BIa w Birkenau straciło życie. Mam na myśli zarówno Żydówki ze Słowacji, ale też inne kobiety, które trafiały do tego obozu po rozpoczęciu wielkich selekcji na rampie kolejowej w Auschwitz, mniej więcej od lipca 1942 roku. Więc to były nie tylko Żydówki ze Słowacji, ale stopniowo również coraz więcej Żydówek przywożonych, czy to z Francji, czy z Belgii, czy z innych krajów. Polek wtedy w obozie kobiecym jeszcze było stosunkowo niewiele i dopiero stopniowo liczba ich rosła z tego względu, że takie transporty więźniarek Polek trafiały tutaj do Auschwitz w coraz większej liczbie, a jednocześnie wymierały setkami, czy niemalże tysiącami te Żydówki, które trafiły do Auschwitz jako pierwsze. Co wydaje się być naturalne z tego względu, iż w miarę upływu czasu, w miarę utraty przez owe kobiety sił, to właśnie Żydówki ze Słowacji były tymi, które umierały w tym okresie w największej liczbie. Z dokumentów, które posiadamy, można wywieźć taki wniosek, iż stopniowo owych Żydówek ze Słowacji, i Żydów również zresztą, jest ich coraz mniej i mniej, coraz rzadziej pojawiają się oni w dokumentach obozowych.
Jak zatem wyglądały warunki egzystencji i pracy więźniów Żydów ze Słowacji?
Żydzi ci trafiali już w kwietniu 1942 roku do Auschwitz, a właściwie do Birkenau, do sektora BIb. Byli jednymi z pierwszych więźniów, którzy tam zostali dostarczeni. To znaczy wcześniej w tym sektorze byli również więźniowie przeniesieni ze szpitali z obozu macierzystego. Była tam grupa sowieckich jeńców wojennych, była tam również grupa Żydów z Francji. Ale generalnie, właśnie spoglądając na los owych Żydów, możemy zorientować się, jak dramatyczna i katastrofalna była sytuacja więźniów w owym czasie w Birkenau, ponieważ oni w praktyce mniej więcej do sierpnia 1942 roku wymarli. Widać to wyraźnie po wpisach do tzw. Stärkebuch, czyli do książki stanów dziennych, gdzie odnotowywano nazwiska tych więźniów, którzy zmarli. Co było spowodowane pewnie tym, że z jednej strony znów, podobnie jak w obozie kobiecym, tam warunki były szczególnie złe i katastrofalne, jeśli chodzi o warunki mieszkalne, również o rodzaj pracy, bo tam niemalże wszystkich tych Żydów słowackich skierowano do bardzo wyczerpujących prac ziemnych i do budowy nowych bloków. Trudno właściwie powiedzieć o losie tych mężczyzn wiele więcej niż to, że właściwie wszyscy oni niemalże do późnego lata tego roku zginęli. Spośród nich, jak wspomniałem, sformułowano pierwsze Sonderkommando. Mamy dokument, który wydaje się być cośkolwiek zagadkowy. To znaczy po pewnym czasie do książki stanów dziennych wpisano 47 informacji o skierowaniu Żydów słowackich na śmierć. Mieli oni zginąć. I teraz nie wiadomo dlaczego nie wpisano tam pełnych danych personalnych owych Żydów. Być może to jest wynik jakiejś selekcji, być może są to też Żydzi, którzy wcześniej zostali skierowani do Sonderkommando na przykład. Nie wiemy tego po prostu, ponieważ brakuje świadków. Nieliczni więźniowie polscy, którzy mogli zaobserwować owych Żydów słowackich, pozostawili bardzo niewiele informacji o ich losie. Także te transporty ze Słowacji zarówno mężczyzn, jak i kobiet po dłuższej pauzie zaczęły ponownie trafiać do Auschwitz w lipcu 1942 roku. Tutaj sytuacja była dość podobna. Z dokumentu, który pochodzi z kolei z grudnia, wynika, że nieco ponad 500 Żydów słowackich jeszcze pozostawało tylko przy życiu. I to tyczyło głównie, jak się wydaje, tych Żydów, którzy zostali skierowani z ostatnich transportów ze Słowacji, które docierały do Auschwitz mniej więcej właśnie od lipca. Jeszcze w sierpniu i we wrześniu transport ostatni, i to właściwie tyle. Co związane było ze wstrzymaniem poparcia ze strony władz słowackich generalnie co do idei owych transportów. Tak dokładnie nie wiemy, co się stało. Historycy nie są w pełni przekonani, jakie były motywy tych działań. Prawdopodobnie po pierwsze, rząd słowacki zorientował się, że Żydzi ci nie są wysyłani gdzieś tam do pracy, do Niemiec, ale padają ofiarą masowych zabójstw i giną masowo w obozie Auschwitz. To zresztą nie może pewnie dziwić, bo z Oświęcimia w pogodne dni widać góry na horyzoncie, a po drugiej stronie owych gór- Beskidów to już Słowacja. Także ten dystans pomiędzy Auschwitz a Słowacją jest bardzo nieduży i pewnie wieści o tym, co działo się w Auschwitz, docierały na Słowację dość prędko. Zapewne należy ową niechęć Słowaków do formowania kolejnych transportów wiązać też z niepewnością co do tego, jak wojna może się skończyć, bo już nie było to takie pewne w połowie 1942 roku, kiedy to mamy za sobą bitwę pod Moskwą i przystąpienie Stanów Zjednoczonych do wojny. No i kolejny pewnie taki powód, który był wprost wysuwany przez Słowaków w czasie rozmów z Niemcami to fakt, iż pozostali jeszcze na Słowacji Żydzi słowaccy, to są już ci, którzy są koniecznie potrzebni dla prawidłowego funkcjonowania gospodarki słowackiej. Ci Żydzi posiadali dokumenty, które chroniły ich przed deportacją. Niektórzy z owych Żydów zdołali niemalże w ostatnim momencie dokonać konwersji, czyli zostali chrześcijanami, czy to katolikami, czy protestantami dzięki pomocy życzliwych im księży czy pastorów. Dynamika tych transportów ze Słowacji znacząco osłabła po lipcu 1942 roku. Później właściwie te transporty zupełnie zostały wstrzymane i Niemcy byli tym mocno zaskoczeni. To znaczy z jednej strony podczas rozmów prowadzonych w Bratysławie zapewniano ich, że po usunięciu pewnych „trudności” będzie można mówić o wznowieniu tychże transportów. Opracowywano co najmniej dwukrotnie nowy grafik takich transportów, które miały wyruszyć jeszcze w końcu 1942 roku, już na większą skalę w roku 1943, ale nic z tego nie wyszło. Słowacy stawili, rzec można, opór wobec planu wywiezienia ostatnich Żydów słowackich do Niemiec, a byli Niemcom potrzebni z tego względu, że pewne formacje wojskowe, w postaci dywizji słowackiej, która tam walczyła na froncie wschodnim, były Niemcom potrzebne. I, co pewnie ważniejsze, Słowacja była dostarczycielem do Niemiec znaczącej ilości płodów rolnych, zboża czy na przykład drewna. Niemcy nie chcieli za bardzo zrażać sobie swojego partnera, zwłaszcza rozumiejąc, że być może po części argumenty słowackie brzmią rozsądnie. Poza tym część też Żydów ze Słowacji zbiegła na Węgry, które wtedy wydawały się jeszcze miejscem bezpiecznym. Przez dłuższy czas transporty i kobiet, i mężczyzn do Auschwitz ze Słowacji wprost nie docierały i taka sytuacja trwała aż do drugiej połowy 1944 roku, kiedy to na Słowacji doszło do wybuchu powstania narodowego, do którego stłumienia Niemcy skierowali dość znaczne siły wojskowe Wehrmachtu i SS. Oczywiście, tutaj od tego momentu tutaj nie musieli się zupełnie liczyć z jakimiś protestami ze strony Słowaków, a co ciekawe w akcji poszukiwania Żydów, Żydów i Romów zresztą również, władze niemieckie czy formacje niemieckie wspomagała też w dalszym ciągu Hlinkova Garda. Także taka druga fala, ostatnia fala owych deportacji Żydów ze Słowacji miała miejsce już pod koniec funkcjonowania Auschwitz jako ośrodka zagłady, czyli mniej więcej wrzesień, październik, listopad 1944 roku. Z tym, że znaczna część z tych Żydów, głównie przewożonych z transportów z Seredu, została wywieziona po dość krótkim czasie do innych obozów koncentracyjnych w Niemczech.
Deportacje Żydówek ze Słowacji zbiegają się w tym samym momencie, w którym rozpoczyna funkcjonowanie obóz kobiecy, bo przed nimi, jak Pan wspomniał, przybywa transport z Ravensbrück. Jaką rolę pełniły Żydówki ze Słowacji w strukturze obozowej i co to oznaczało dla innych więźniarek?
Należy pamiętać, że owe kobiety przybywające wówczas do Auschwitz były młode, zdrowe, silne i zdatne do pracy i w owym okresie wedle wzorców wypracowanych w innych obozach koncentracyjnych, względnie w innych częściach obozu Auschwitz, powinny po prostu trafić do pracy pod nadzorem niemieckich funkcyjnych. I taki transport trafił do Auschwitz, przyjechał z Ravensbrück w pierwszej kolejności. Niektóre bloki w obozie macierzystym otrzymały wówczas obsadę funkcyjnych składających się właśnie z więźniarek tego pierwszego transportu z Ravensbrück, czyli Niemek. Niemniej dość prędko okazało się, że niektóre stanowiska, i to dosyć znaczące w hierarchii obozowej, na przykład blokowych, otrzymywały też Żydówki ze Słowacji, co jak na praktyki, które istniały w Auschwitz, było nieco zaskakujące. Być może było to wynikiem osobistych poglądów ze strony głównej nadzorczyni, Johanny Langefeld, a być może po prostu okazało się, że spośród owych Niemek, które przyjechały do Auschwitz, brakowało takich, które reprezentowały pewien wymagany poziom intelektualny. Jeśli chodzi o obsadę więźniarek pracujących w różnego rodzaju biurach obozowych, gdzie trzeba było, rzecz jasna, znać język niemiecki, ale też posiadać umiejętności ładnego pisania albo pisania na maszynie, czy prowadzenia w ogóle ewidencji, to te dziewczęta ze Słowacji bardziej się do tego nadawały niż owe Niemki. Co zaskakujące, już w dość wczesnym okresie istnienia obozu kobiecego widzimy tam kobiety Żydówki ze Słowacji, które obejmują różnego rodzaju dość istotne funkcje w obozie, tak jak główna szajberka, czy Rapport Schreiberin Katja Singer, czy Eva Weiss, która była naczelną lekarką w obozowym szpitalu. I ta sytuacja dziwiła nieco inne więźniarki, które przybywały do Auschwitz nieco później, np. Polki, kiedy to widziały właśnie, że owe Żydówki słowackie takie stanowiska zajmują. Poza tym niektóre z nich zostały skierowane do pracy w tzw. dobrych komandach. Nawet niektóre trafiły do Wydziału Politycznego w Auschwitz, gdzie zatrudniono je przy przepisywaniu na maszynie dokumentów, które na potrzeby administracji obozu kopiowano w wielkiej ilości egzemplarzy. Także to też kolejna taka grupa Żydówek ze Słowacji, która trafiła do komanda, ktoś mógłby powiedzieć uprzywilejowanego, ale z drugiej strony można było się obawiać, że właśnie te kobiety, które zostały dopuszczone do tajemnic Wydziału Politycznego zostaną prędzej czy później zgładzone. Co zresztą się nie wydarzyło i z nieznanych bliżej powodów zostały one wyprowadzone w marsze ewakuacyjne i wiele z nich po prostu przeżyło wojnę. To powodowało, że tych Żydówek słowackich było na różnego rodzaju funkcjach dość sporo. Tutaj można pewnie jeszcze dodać jeden powód, ponieważ przyjechały one do obozu jako pierwsze, w związku z tym miały właśnie szansę zostać skierowanymi do tych komand uważanych za lepsze, za dobre, gdzie warunki życia i pracy były stosunkowo znośne. Mam tu na myśli na przykład szpital obozowy czy właśnie różnego rodzaju biura. Pewnie zadziałał tutaj podobny mechanizm jak i w obozie męskim, czyli pewien respekt wobec więźniów określanych mianem tzw. niskich numerów. To byli ci, którzy w 1943, 1944 roku posiadali na swoich pasiakach numery świadczące o tym, że przybyli oni do obozu bardzo wcześnie. I to powodowało, iż nie tylko inni funkcyjni, ale też nawet i esesmani patrzyli na takich więźniów jako na tych, którzy pewnie przetrwali dlatego, ponieważ mieli jakichś ustosunkowanych znajomych. Zatem lepiej pozostawić ich w spokoju, bo może taki więzień, czy więźniarka będzie w stanie na przykład załatwić jakieś rzadkie dobra z obozowej Kanady. Było takich powodów kilka. Ci więźniowie i te więźniarki z niskimi numerami, a jeśli chodzi zwłaszcza o kobiety, to Żydówki ze Słowacji, one dotrwały w dużej mierze do 1944 roku i ostatecznie do ewakuacji w styczniu w roku 1945.