Rozmiar czcionki:

MIEJSCE PAMIĘCI I MUZEUM AUSCHWITZ-BIRKENAU BYŁY NIEMIECKI NAZISTOWSKI
OBÓZ KONCENTRACYJNY I ZAGŁADY

Kontakty załogi SS KL Auschwitz

Transkrypcja podcastu

Posłuchaj na: SPOTIFY | APPLE PODCAST

Oświęcim przed wojną był niewielkim miastem na południu Polski, liczącym koło 13 tysięcy mieszkańców, polskich i żydowskich. W czasie II wojny światowej miasto zostało anektowane do III Rzeszy, a wiosną 1940 roku na jego przedmieściach Niemcy utworzyli obóz koncentracyjny Auschwitz. Jak wyglądały zmiany struktury ludności, na terenie przybozowym oraz kontakty załogi obozu z ludnością cywilną opowiada dr Agnieszka Kita, zastępca kierownika Archiwum Muzeum Auschwitz.

Jak wyglądało życie Oświęcimia jako miasta w czasie wojny?

Oświęcim w czasie wojny został wcielony do Rzeszy. Na początku wojny, już 1 września 1939 roku, Luftwaffe zbombardowało niektóre obszary miasta, m.in. koszary czy budynki przy ulicy Kościelnej. Natomiast ludność cywilna uciekła. Pomimo tego, że wojsko polskie stawiało opór wojskom niemieckim, tutaj w okolicach Oświęcimia, można powiedzieć, miała miejsce taka potyczka z wojskami niemieckimi w okolicy Rajska, no to okolica Oświęcimia, wiadomo, przegrana przez polskich żołnierzy i już niestety 4 września Wehrmacht wkroczył do Oświęcimia. Rynek główny został nazwany Adolf-Hitler-Platz, a po zakończeniu działań wojennych Oświęcim został wcielony do Rzeszy. Ludność cywilna uciekła, natomiast po ataku Związku Radzieckiego na Polskę 17 września ludzie wrócili ze wschodu,  poza tym woleli wrócić do siebie na to, co już znają. Bardzo wielu ludzi w związku z tym po wróciło do Oświęcimia. Oświęcim, no wiadomo, ponieważ został wcielony do Rzeszy, był przeznaczony do germanizacji. Było to trudne. Tutaj jakby odniosę  się trochę do takich wątków z historii wcześniejszej. Wiadomo, że po rozbiorach ziemie polskie generalnie były trudne do germanizacji, o czym już Bismarck wiedział. Natomiast ze względu na dużą ilość Polaków i Żydów w mieście uznano, że to miasto może być trudne do zgermanizowania ze względu na to, że żywioł niemiecki był tutaj naprawdę bardzo niewielki i warto zaznaczyć, że nawet nie było żadnych oficjalnych instytucji niemieckich. W związku z tym nie jest błędem postawienie takiej hipotezy, że liczono się z tym, że to miasto będzie trudne do germanizacji. Niemniej jednak podjęto się tego zadania i Niemcy, władze niemieckie, podeszły do tego bardzo ambitnie, o czym wspomina również pani Sibille Steinbacher w swojej książce dotyczącej Auschwitz. Z Oświęcimia postawiono sobie za cel stworzenie takiego modelowego niemieckiego miasteczka. Aby to osiągnąć należało się pozbyć tego, co przeszkadzało w germanizacji, czyli chociażby ludności polskiej i żydowskiej. W związku z tym ludność polska została wysiedlona częściowo, natomiast Żydzi zostali później przeniesieni systematycznie do okolicznych gett.  Wysiedlanie ludności nabrało również większego rozmachu w momencie, kiedy w koszarach, w których obecnie się znajdujemy postanowiono stworzyć obóz koncentracyjny. Oficjalnie od 4 maja 1940 roku Rudolf Höss był komendantem obozu. A miasto Oświęcim stało się takim miastem garnizonowym, takim miastem garnizonowym sui generis. Pozwalam sobie na użycie takiego określenia, ponieważ w mieście, które zostało nazywane w języku niemieckim Auschwitz, stacjonował garnizon. Był to garnizon bardzo specyficzny, ponieważ byli to esesmani, którzy jednocześnie stanowili załogę obozu i ich zadania odbiegały raczej od tradycyjnych zadań żołnierzy, którzy stacjonują w jakimś mieście. Z drugiej jednak strony, jeśli zobaczymy, o czym będę mówiła za chwilę, regulacje i zasady życia i funkcjonowania tych esesmanów tutaj, no obejmowały ich takie typowo wojskowe regulacje, w związku z tym wydaje mi się, że użycie słowa garnizon, tutaj miasto garnizonowe w odniesieniu do Oświęcimia jest jakby no jak najbardziej uzasadnione, ale należy podkreślić, że był to taki garnizon sui generis, ponieważ jak zaraz się przekonamy, jego zadania były zdecydowanie inne od zadań żołnierzy stacjonujących w innych miastach garnizonowych. Jeśli chodzi o Żydów, którzy tutaj obok Polaków również mieszkali, zostali oni wysiedleni do okolicznych gett.  Później oni powrócili do Oświęcimia, oczywiście nie jako mieszkańcy, ale jako ofiary obozu, ponieważ większość z nich została zamordowana w komorach gazowych obozu Auschwitz. Jeśli chodzi o plany germanizacji, które rozpoczęły się równolegle do wysiedleń ludności polskiej i żydowskiej z miasta i okolic, na ich miejsce zapraszano, przesiedlano ludność niemiecką z różnych podbitych terenów lub ludność, która na mocy różnych porozumień chociażby ze Związkiem Radzieckim została przesiedlona tutaj na ich miejsce. Oczywiście ta ludność to byli etniczni Niemcy, tak zwani Volksdeutsche, którzy bardzo często zajmowali gospodarstwa wysiedlonych Polaków i mieli tutaj wzmacniać żywioł niemiecki, pozwalać na germanizację. Niektórzy z nich oczywiście pełnili pewne funkcje, nawet w mieście Oświęcim chociażby dyrektor jednej z niemieckich szkół był Volksdeutschem, jednak on, taka ciekawostka, tym dyrektorom to tak sobie był, bo generalnie dużo bardziej zależało mu na pielęgnacji swojego ogrodu. Niemniej jednak jako Volksdeutsch pełnił tutaj też funkcję, a ta przybyła ludność chociażby z Bałkanów czy z terenów byłego Związku Radzieckiego ona bardzo często przejmowała właśnie te gospodarstwa po Polakach.

Mówimy tutaj o zmianie struktury ludności w mieście Oświęcim. Możemy to rozwinąć, z jakimi cywilami w okolicach mogli mieć kontakt esesmani z załogi obozu?

Byli to głównie, że tak powiem szeroko rozumiani Niemcy oraz Polacy i początkowo Żydzi. Jeśli chodzi o Niemców, na pewno byli to pracownicy cywilni firm, które tutaj powstały w Oświęcimiu, chociażby IG Farben. Inżynierowie, architekci, specjaliści, majstrzy, nadzorcy. Byli to członkowie rodzin tych ludzi, którzy często przeprowadzali się tutaj razem ze swoimi głównie ojcami, czyli tymi pracownikami. Byli to również Polacy, którzy mieszkali w okolicy, na przykład cywilni robotnicy, którzy byli zatrudnieni chociażby przy budowie obozu. Polacy, którzy tutaj mieszkali, którzy nie zostali wysiedleni. Żydzi, którzy jeszcze nie zostali wysiedleni, chociaż tutaj były bardzo surowe regulacje, jeśli chodzi o kontakty z Żydami. Byli to również członkowie rodzin esesmańskich, ponieważ tutaj esesmani mogli sprowadzić swoje rodziny. Wiele domów po wysiedlonych Polakach zostało przekazanych właśnie w ręce rodzin SS. Zazwyczaj były to rodziny esesmanów tak zwanych zawodowych, czyli takich, którzy podpisali dwunastoletni kontrakt z SS i musieli go tutaj wypełnić. Natomiast członkowie rodzin rezerwistów, którzy mieszkali zwykle w koszarach, mogły odwiedzać ich w obozie na określony czas, ale na to musieli mieć pozwolenie komendanta. I były publikowane w rozkazach komendantury, o których wspomnę za chwilę jeszcze dokładniej, takie listy esesmanów, którzy mogli gdzie i kiedy przyjąć swoje rodziny oraz były informacje, gdzie te rodziny będą na ten czas ulokowane. Także życie towarzyskie tutaj w Auschwitz można powiedzieć w pewnym sensie kwitło. Ciekawymi cywilami, z którymi stykali się esesmani, były również młode dziewczyny, Polki, nie będące więźniarkami, które przez Arbeitsamt, czyli Urząd Pracy Rzeszy, zostały wysłane do domów esesmanów jako takie pomoce domowe, służące. Chodziło tutaj o to, że Polacy od pewnego wieku mieli obowiązek pracy na rzecz Trzeciej Rzeszy. W związku z tym te dziewczyny zostały do takiej pracy wysłane. Ich relacje zachowały się, są dostępne w naszym archiwum. Są one bardzo ciekawe z wielu względów. Po pierwsze, pokazują nam jak wyglądało takie życie esesmańskiej rodziny, niemieckiej rodziny od środka, ponieważ te dziewczyny jako służące, jako pomoce domowe nie tylko sprzątały, nie tylko zajmowały się dziećmi, ale bardzo często również słuchały tego, co ci ludzie mają do powiedzenia, mogły widzieć z kim ci ludzie się zadają, jak się zachowują. Z drugiej strony mamy relacje o tych samych esesmanach, które powstały ze wspomnień więźniów. Bardzo często zdarza się, że mówiąc o jednej osobie, możemy widzieć dwie osoby, jak ten esesman się zachowywał. Takie zdwojenie, z jednej strony mamy ojca rodziny, kochającego męża, z drugiej strony mamy esesmana, który budzi postrach w całym obozie. W związku z tym są to bardzo ciekawe informacje, z których można dowiedzieć się naprawdę bardzo wiele i na wielu płaszczyznach. Oczywiście esesmani bardzo chcieli sprowadzić tutaj do Auschwitz swoje rodziny, szczególnie w chwili, kiedy alianci rozpoczęli intensywne i systematyczne naloty na niemieckie miasta, na przykład Hamburg, Berlin, Monachium. W Oświęcimiu było generalnie bezpiecznie, w Auschwitz było generalnie bezpiecznie. Tutaj tak naprawdę esesmanom i ich rodzinom nie groziło niebezpieczeństwo, które wiązało się, wiadomo, z nalotami bombowymi. W związku z tym bardzo wielu z nich składało takie podania do komendanta z prośbą o możliwość przeniesienia tutaj swojej rodziny, albo ze względów właśnie takich bezpieczeństwa, albo już po fakcie, kiedy ich mieszkania np. w Kolonii, w Hamburgu zostały zbombardowane i rodzina nie miała gdzie mieszkać. I rzeczywiście komendant Höss czy jego następcy wyrażali na to zgodę. Podsumowując, właściwie możemy wydzielić takie grupy cywilów, z którymi esesmani mogli mieć tutaj kontakt, czyli Reichsdeutsche - przybysze z Rzeszy, którzy osiedlili się tutaj w różnych celach, zwykle zawodowych. Volksdeutsche przesiedleni tutaj i ich rodziny w celu, tak jak wspomniałam, wzmacniania tego żywiołu niemieckiego. Polacy, którzy nie zostali wysiedleni, rodziny esesmanów, z którymi oni mieszkali na co dzień oraz w dużo mniejszym stopniu Żydzi.

Czyli wiemy już, kim byli cywile mieszkający wokół obozu Auschwitz. A z drugiej strony, co możemy powiedzieć o samych esesmanach z załogi obozu? Kim byli?

To była na pewno nie homogeniczna grupa. Byli to ludzie z różnych warstw społecznych, z różnymi, że tak powiem, backgroundami społecznymi. Bardzo ciekawą książkę na ten temat napisał profesor Lasik, który z takiego socjologicznego punktu widzenia przeanalizował załogę SS. Więc jeśli chodzi właśnie o takie socjologiczne opracowanie, to mamy ciekawą monografię. I naprawdę widać tutaj pełen przekrój społeczny, co to byli za ludzie, co zresztą jest bardzo istotne nie tylko dla funkcjonowania obozu, ale tak naprawdę również dla ich kontaktów z cywilami. Oczywiście ta ilość esesmanów w Auschwitz była zmienna. Na początku w roku 1940, w maju 1940 roku było to około 200-300 osób. Natomiast po rozbudowie obozu, powstaniu różnych podobozów, ta ilość esesmanów oczywiście zwiększała się. W styczniu 1945 roku załoga SS stanowiła ponad 4400 ludzi. W naszej bazie esesmanów jest ponad 8000 nazwisk ludzi, którzy między rokiem 1940 a ‘45 służyli w załodze obozu. Chociaż na razie mówimy że to jest ponad 8000 rekordów to jednak wiadomo cały czas baza się powiększa ponieważ badania trwają. Tak jak widzimy, było ich tutaj całkiem sporo. Oczywiście to nie jest tak, że jeżeli ktoś już był przeniesiony do Auschwitz, to on tutaj był raz na zawsze. Ponieważ te zmiany między obozami, między obozami a frontem, czy między obozami - różnymi instytucjami SS były całkiem spore. Bardzo często się zdarzało, że jeżeli ktoś został ranny na przykład na froncie i nie był już dalej zdolny do służby wojskowej na froncie, był przysyłany do obozu koncentracyjnego. Z kolei wielu młodych esesmanów było wysyłanych z obozu na front, a ich miejsce zajmowali albo starsi rezerwiści, albo właśnie ludzie określani mianem zdolnych do służby wojskowej, ale tylko do służby garnizonowej, nie frontowej. Oczywiście oni się tutaj, jak wspomniałam, zmieniali. Jeśli chodzi o pochodzenie narodowe, etniczne, no to byli to zarówno Reichsdeutsche, jak i Volksdeutsche. Kontakty między nimi były różne, ponieważ zdarzało się, że ci Volksdeutsche nawet nie mówili zbyt dobrze po niemiecku. W związku z tym są takie oświadczenia więźniów, w których istnieją informacje, że nawet więźniowie niektórzy, na przykład więźniowie Polacy wykształceni, którzy byli studentami, absolwentami gimnazjów i tak dalej, mówili po niemiecku lepiej od tych esesmanów. Również w rozkazach komendantury mamy niejednokrotnie wspomniany zakaz korzystania z języka polskiego, czeskiego, etc., w kontaktach z więźniami, natomiast należy mówić po niemiecku. W związku z tym, że grupa esesmanów tutaj w Auschwitz była zróżnicowana, możemy się spodziewać, że ich stosunek zarówno do więźniów, jak i do ludności cywilnej był różny. Wiadomo, że inaczej odnosili się oni do cywilów, którzy byli Niemcami, inaczej, którzy byli Polakami. No i oczywiście inaczej do tych, którzy byli Żydami. Oczywiście Żydzi jako ta najniższa grupa społeczna, że tak powiem, w Rzeszy, ludzie, którzy nie byli traktowani jako ludzie, byli również najgorzej traktowani przez esesmanów. Oni nawet nie mogli przebywać w tych samych pomieszczeniach, nie mogli się witać z nimi, nawet jeżeli Żyd pozdrowił esesmana, esesman nie mógł odpowiedzieć na to pozdrowienie, ponieważ Żyd był niegodny jakiegokolwiek kontaktu. Również Polacy byli różnie traktowani w zależności od tego, czy byli to jacyś robotnicy, czy byli to po prostu zwykli tutaj ludzie, którzy nie zostali wysiedleni. Oczywiście najwięcej i najlepsze relacje były między esesmanami a ludźmi z Rzeszy, przesiedlonymi tutaj z Rzeszy, czy Volksdeutschami. Esesmanów, ludność cywilną, obowiązywały tutaj pewne regulacje wojskowe, ponieważ na tak zwanym Interessengebiet, czyli nie tylko obozie, ale również terenie, który był pod władzą komendanta obozu, obowiązywały te zasady wojskowe. W związku z tym poruszanie się po tej strefie też było ściśle określone, były wydzielone miejsca takie jak chociażby sam obóz, gdzie ludność cywilna bez specjalnej przepustki nie miała wstępu. Do samego obozu nawet nie wszyscy esesmani mieli wstęp. W związku z tym tutaj też widzimy tę pewną gradację. Poruszanie się ludności cywilnej, jak i esesmanów w strefie obozu, było bardzo mocno regulowane. Niemniej jednak te kontakty z cywilami tutaj były dosyć intensywne, zwłaszcza po służbie, kiedy esesmani mogli w niektórych okresach odwiedzać zarówno miasto Auschwitz, jak i okoliczne miasteczka i wsie. Tak mniej więcej to wyglądało, jeśli chodzi o stosunki esesmanów do cywilów, kim byli ci esesmani i w jaki sposób mogli się do nich odnosić.

Zacznijmy od źródeł. Skąd w ogóle bierzemy informacje o kontaktach załogi SS z ludnością cywilną?

Takich dokumentów w naszym archiwum jest całkiem sporo. Przede wszystkim są to rozkazy komendantury, rozkazy dowódcy garnizonu, czy rozkazy specjalne, które regulowały nie tylko służbę esesmanów, ale również ich życie codzienne. Są to bardzo szczegółowe informacje, więc jeżeli ktoś na przykład chciałby zajmować się badaniem sprawców, to na  pewno rozkazy komendantury jest to taka podstawa, z którą należałoby się zapoznać. Poza tym dzięki nim można całkiem nieźle odtworzyć życie codzienne, służbę esesmanów w obozie, ponieważ tam mamy informacje nie tylko o tym, jak należy obchodzić się z więźniami, jak należy odbywać tę swoją służbę, co wolno, czego nie wolno na służbie, ale również mamy informacje o czasie wolnym, co można było robić w czasie wolnym. Mamy informacje dotyczące, jakie rozrywki były dostępne dla załogi SS, informacje dotyczące regulacji nawet życia rodzinnego. Dużo nam to mówi nie tylko o samych esesmanach, ale również o ludziach, którzy te rozkazy wydawali, czyli chociażby o komendantach. Oprócz tego mamy również karty personalne esesmanów oraz zbiory dokumentów dotyczące poszczególnych esesmanów. To są bardzo różnorodne dokumenty. Można w nich znaleźć wiele ciekawych informacji dotyczących zachowań nie tylko na służbie, ale również poza służbą, informacje o karach, które dani esesmani otrzymywali, informacje o ich kontaktach z cywilami. Jest to bardzo ciekawa rzecz, ponieważ tam są też regulacje takiego życia codziennego, życia domowego. Chociażby, żeby posiadać psa, trzeba było napisać podanie do komendanta, że jest się w stanie tego psa odpowiednio zabezpieczyć, żeby on nie biegał po okolicy, nie stanowił zagrożenia i czy w ogóle takiego psa można posiadać. Takie regulacje są zarówno w rozkazach komendantury, jak i mamy kopię takich podań w osobistych dokumentach esesmanów. Oczywiście mamy też informacje powojenne. Są to chociażby zeznania czy wspomnienia, oświadczenia byłych więźniów oraz osób, które mieszkały w okolicy Auschwitz i w jakiś sposób miały kontakt z więźniami i esesmanami. Materiały procesowe ponadto też nam sporo na ten temat mówią. Są to zarówno świadkowie, którzy byli więźniami przede wszystkim, ale również sami esesmani, czasami nawet ich rodziny, czy to w procesie frankfurckim, czy w procesie załogi Auschwitz tuż po wojnie, możemy znaleźć takie informacje. I tak jak wspomniałam wcześniej, wydaje mi się takim bardzo ciekawym dokumentem, na który warto zwrócić uwagę, są oświadczenia tych młodych dziewczyn, które jako pomoc domowa przebywały w domach esesmanów. Tak jak jeszcze raz podkreślam, nie były to więźniarki, a dziewczyny, młode kobiety wysłane przez Arbeitsamt do pracy na rzecz Trzeciej Rzeszy. Co ciekawe, one bardzo często były traktowane dobrze przez esesmanów i ich rodziny, ale o tym może za chwilę. Więc wydaje mi się, że jest to całkiem sporo dokumentów, całkiem sporo źródeł, które dają nam pewien wgląd w życie codzienne tych ludzi, a zarazem właśnie w kontakty z ludnością cywilną. I dzięki tym dokumentom możemy poznać nie tylko fakty historyczne dotyczące funkcjonowania obozu i zasad, jakie tutaj panowały, ale również w pewien sposób zagłębić się trochę w psyche tych esesmanów i zobaczyć, jakimi oni byli ludźmi, ponieważ tak jakby akcja powoduje reakcję. Czyli jeżeli coś się wydarzyło, to bardzo często po tym wydarzeniu pojawiał się rozkaz komendantury, który w jakiś sposób na przyszłość starał się regulować pewne zachowania, działać. Czy w pewnych sytuacjach, w związku z tym daje nam to też spory wgląd w takie czysto ludzkie, można powiedzieć, podstawy i zachowania tych ludzi, nawet z takiego socjologiczno-antropologicznego punktu widzenia.

Czy były jakieś oficjalne regulacje komendantury Auschwitz dotyczące właśnie kontaktów załogi obozu z cywilami?

Takich regulacji było bardzo dużo, tak jak w każdym garnizonie. Taki komendant takiego garnizonu, on musi niejako trzymać tych swoich ludzi w ryzach, bo oczywiście musimy sobie zdawać sprawę z tego, że ci esesmani byli tutaj skoszarowani. To byli sami mężczyźni, ich służba, jakby na to nie patrzeć, była dość stresująca i nudna. Bo jeśli mówimy np. o wartownikach, no to służba wartownicza jest nudna, nie ukrywajmy tego. Więc oni mieli różne pomysły. Jak człowiek się nudzi, to ma różne pomysły. Więc jest naprawdę bardzo dużo takich regulacji. Przede wszystkim są zakazy odwiedzania pewnych miejsc w Auschwitz. Wynikało to na samym początku z takiej chęci ochrony, tutaj cudzysłów oczywiście, esesmanów przed kontaktami z Żydami. Do kwietnia 1941 roku Oświęcim posiadał jeszcze ludność żydowską. Później po 18 kwietnia 1941 roku był tak zwany ”Judenrein”, to znaczy oczyszczony z Żydów. W tym dniu ukazał   się rozkaz komendantury nr 5 z ‘41 roku, który właśnie informował, że ponieważ w Oświęcimiu nie ma więcej  Żydów, esesmani odwiedzać miasto. Autorem rozkazu oczywiście był komendant Rudolf Höss. Sami tak zwani Aryjczycy tutaj mieszkali. W związku z tym trochę się zmieniło i można było odwiedzać w samym mieście więcej miejsc. I komendanci musieli jednak te kontakty z cywilami w jakiś sposób regulować. Jest dużo takich informacji w rozkazach komendantury. Mamy szczegółowe informacje chociażby dotyczące umundurowania esesmana, czy informacji o możliwości lub niemożliwości palenia papierosów w pewnych okolicznościach, o odwiedzaniu pewnych lokali, kontaktów z cywilami itd. Dlaczego tutaj chciałam wspomnieć o tym mundurze esesmana? Jest to jakby dość istotna kwestia chociażby z punktu widzenia ludzi, którzy znają się na wojskowości, którzy mają jakieś pojęcie o wojsku, którzy wiedzą, że żołnierz musi świecić przykładem, jeśli chodzi o jego mundur, zachowanie etc. Natomiast w przypadku SS ma to jeszcze dodatkowy wydźwięk ideologiczny, ponieważ esesman był taką forpocztą germańskości, forpocztą nowych Niemiec. I on miał być takim przykładem nie tylko dla ludności podbitej, ale przede wszystkim dla Volksgemeinschaft, czyli tej wspólnoty narodowej. Esesman jako nowy człowiek miał ucieleśniać, utożsamiać właściwie wszystkie te wartości, które były ważne w Trzeciej Rzeszy, nie tylko charakterologicznie, ale również wizualnie. W związku z tym ten nacisk na elegancki wygląd, na mundur zgodny z regulaminem, nawet na uczesanie zgodne z regulaminem był tutaj niezwykle ważny, nie tylko ze względów stricte wojskowych, ale również z byciem pewnym symbolem ideologii narodowego socjalizmu. Ważne było, że każdy esesman, żeby wyglądał jak na tym plakacie propagandowym. W związku z tym wymagano od niego tego nienagannego wyglądu, co jak widzimy, analizując rozkazy komendantury, nie było zawsze takie łatwe, ponieważ tak jak wspomniałam, ci ludzie też ulegali pewnym modom, chociażby lubili w jakiś sposób się wyróżnić spośród kolegów, a to w postaci noszenia przykrzywionej czapki służbowej, a to w postaci jakiejś chustki, która miała nadać im taki wygląd żołnierzy frontowych, ponieważ to prawdopodobnie stamtąd przyszło. W związku z tym każdy z nich chciał się w jakiś sposób wyróżnić, co oczywiście nie było w interesie komendanta, jako że mieli być oni właśnie tym Vorbild, takim przykładem, takim ideałem Niemiec na terenach okupowanych. W związku z tym na tych ludziach spoczywała nie tylko odpowiedzialność za bycie żołnierzem i wykonywanie swoich obowiązków, takich jak służbowych, jak każdy żołnierz, każdy właściwie esesman w obozie, może lepiej tak to ujmijmy, ale również bycie takim przykładem, zarówno dla więźniów, jak i dla ludności cywilnej, nie będącej Niemcami, jak i również dla samych obywateli Rzeszy czy Volksdeutschów. W związku z tym tutaj jest to bardzo, że tak powiem, również nacechowane ideologicznie. Poza tym, jeśli chodzi już o same kontakty z cywilami, to jak wspomniałam, esesmani nie mogli odwiedzać niektórych lokalów i na przykład ciekawe jest, że nie mogli jadać przy tych samych stołach, co polscy robotnicy. Było to surowo karane i również pewne kantyny nie były dostępne dla esesmanów i dla ludności cywilnej, czyli w jednej mogli jadać tylko cywile, w innej tylko esesmani. Chodziło o to, żeby oni się w jakiś sposób nie mieszali i nie chodziło tutaj tylko o ludność polską, ale były też rozkazy, które mówiły, że na przykład w kantynach dla robotników cywilnych z Rzeszy nie mogą jadać esesmani, ci robotnicy nie mogą z esesmanami, że są specjalne miejsca, gdzie oni mogą się integrować, chociażby kawiarnia w Haus Sieben, czyli takiej kawiarnio-sklepie dla esesmanów i ich rodzin, o której chciałam jeszcze wspomnieć za chwilę. W związku z tym takie regulacje również istniały. Dotyczyło to również takich kontaktów bardziej społecznych. Tak jak wspomniałam, esesmani nie mogli się kontaktować z pewnymi ludźmi, nie mogli wchodzić w przyjaźnie z tymi ludźmi. Tutaj oczywiście mam na myśli ludność polską, również jakby ruch ludności cywilnej na terenie obozu i na terenie Interessengebiet, jak wspomniałam, był ściśle regulowany. Chodziło tutaj o specjalne przepustki, które pozwalały na dostęp do określonej strefy i im bardziej ta strefa była, że tak powiem, zbliżona do obozu, tym mniej tych ludzi mogło mieć tutaj dostęp. Oczywiście, jak to w miejscu, w którym żyją ludzie, esesmani mieli kontakt również z dziećmi. Obecność dzieci na terenie obozu oczywiście była całkowicie zakazana. Jednak zdarzały się takie sytuacje, że w obozie pojawiały się dzieci. Wtedy, były to zwykle oczywiście dzieci esesmanów. Wtedy natychmiast należało te dzieci stamtąd zabrać. Chociażby jeden z esesmanów, taki dość znany w Birkenau, Stefan Baretzki, Volksdeutsch, wspomina w procesie frankfurckim, w którym notabene był oskarżonym, że dzieciak jednego z komendantów chodził sobie po obozie i Baretzki uważał, że to jest bardzo nieodpowiedzialne, bo temu dziecku może się coś stać, chociażby może zostać zabrane nawet do komory gazowej. W związku z tym ten chłopiec później nosił taką kartkę, że jest synem komendanta i żeby zostawić go w spokoju. Natomiast on był np. bardzo przeciwny czemuś, żeby dzieciak poruszał się po obozie. Co ciekawe, jeśli chodzi o kolejne regulacje, to bardzo wiele dotyczy zachowania się esesmanów już stricte w kontaktach z cywilami. Pozwala nam to też sobie wyrobić pewne zdanie na temat tych ludzi, ponieważ bardzo wiele tych rozkazów, nie tylko wydawanych przez komendanta, ale nawet przez samego Reichsführera SS Heinricha Himmlera, dotyczy bycia sympatycznym i bycia kulturalnym w stosunku do innych ludzi. Pokazuje to nam w pewnym sensie, jak władza może uderzyć do głowy, ponieważ tym esesmanom wpajano od samego początku, że są jakimiś nadludźmi, że są właśnie tymi przykładami dla innych. W związku z tym oni rozumieli to tak jakby opacznie na swój sposób i bardzo często dochodziło do takich sytuacji, że oni zachowywali się w sposób bardzo nieelegancki, prowokacyjny, wręcz prostacki w stosunku do innych osób. Przede wszystkim do cywilów, do kobiet, dzieci, dziewcząt, czy nawet żołnierzy Wehrmachtu. Natomiast właśnie dzięki rozkazom komendantury, dzięki różnym pismom z Berlina możemy się dowiedzieć na ten temat właśnie sporo rzeczy, o których chciałabym powiedzieć później. Natomiast oczywiście to nie było tak, że esesmani w ogóle nie mogli kontaktować się z ludnością cywilną, ponieważ byłoby to absurdem. Oczywiście były takie wydzielone strefy, jak wspomniałam wcześniej, Haus Sieben, w którym można było się spotykać z innymi ludźmi, chociażby z rodzinami innych esesmanów, ponieważ tam była kawiarnia, tam był sklep dla rodzin SS. W Haus Sieben pracowały też również młode Niemki, które bardzo często były rodzinami cywilnych robotników niemieckich, którzy tutaj przyjeżdżali, albo były to też takie Niemki wysłane na tak zwaną Osteinsatz, taką pracę na wschodzie, które też jakby stanowiły takie wsparcie dla germanizacji pewnych terenów, w związku z tym one też tam przebywały. Co jest ciekawe, w naszym archiwum jest taki dokument - wspomnienia dziewczyny, która jako młoda kobieta została tutaj wysłana jako nauczycielka właśnie do jednej ze szkół w Auschwitz, w Oświęcimiu i opisuje swoje kontakty zarówno z ludnością cywilną, jak i z esesmanami. Jest to naprawdę bardzo ciekawa rzecz. Natomiast, tak jak mówię, były określone miejsca, w których cywile mogli się spotykać z esesmanami, esesmani z cywilami, natomiast było też dużo regulacji, które właśnie określały, na jakich zasadach stosunki mogą się odbywać. 

Czy może pani podać jakieś konkretne sytuacje, w których esesmani mogli spotkać się z cywilami?

Oczywiście. Zacznijmy od takich codziennych, najbardziej oczywistych, czyli dom, w którym mieszkali, czyli spotkania z rodziną. I tutaj bardzo dużo daje nam zagłębienie się w te oświadczenia tych dziewczyn, które u nich pracowały. Powiem, że właściwie każdy z słuchaczy może się zapoznać z tymi oświadczeniami, ponieważ dr Piotr Setkiewicz kilka lat temu wybrał kilka z nich i opracował w postaci książki, „Życie codzienne esesmanów w KL Auschwitz” i można sobie przeczytać, co te dziewczyny mówiły, jak wspominały tę pracę w rodzinach SS, więc to jest dość ciekawa rzecz i naprawdę polecam. Jeżeli ktoś nie ma czasu albo szansy przyjechać do naszego archiwum i zobaczyć te oświadczenia jakby w oryginalnej formie, to oczywiście można zajrzeć do książki. Natomiast tak, pierwszym takim cywilem, z którym esesman się spotykał, była jego rodzina. Bardzo często było tak, to oczywiście na podstawie oświadczeń zarówno więźniów, jak i tych dziewczyn, że oni byli w swoim domu bardzo sympatyczni, że to byli bardzo kochający ojcowie, dobrzy mężowie, troszczyli się o swoje rodziny, starali się zapewnić im jak najlepszy poziom życia. Bawili się ze swoimi dziećmi, zapraszali gości, urządzali przyjęcia. Także widzimy, że starali się, jeśli chodzi o takie życie rodzinne, prowadzić je tutaj całkiem normalnie. Bardzo często również te dziewczyny, które u nich pracowały, były traktowane w sposób przyzwoity. Na pewno nie jak członkowie rodziny, ale jako, jakby to powiedzieć, jakiś dodatek do rodziny, który należy szanować. Esesmani często pozwalali, żeby one jadły z nimi przy jednym stole, co było niezgodne z rozkazami komendantury i w ogóle politykom Trzeciej Rzeszy. Zabierali je czasami na wycieczki, robili prezenty. Oczywiście zwykle robiły to żony tych esesmanów, ponieważ to one najwięcej czasu spędzały z tymi dziewczynami, ale nie możemy wykluczyć tego, że robiły to za ich zgodą. W związku z tym jakaś forma przyjaźni, jakaś więź na pewno tworzyła się między tymi ludźmi. I niejako taki związek z rodziną esesmana dawał tym dziewczynom też pewien rodzaj bezpieczeństwa. Ponieważ o ile one były użyteczne dla tych rodzin, to nie groziło im, bardzo często również ich rodzinom, żadne zesłanie do obozu, żadne represje. W związku z tym, mimo tego, że ich praca była naprawdę ciężka, a one były czasami naprawdę bardzo młode, bo to były nawet 14-letnie dziewczyny, to jednak w jakiś sposób były tutaj zabezpieczone przed wysiedleniem, przed wywózką, czy nawet przed zesłaniem do obozu. I mogły obserwować życie rodzinne esesmanów, dzięki czemu właściwie możemy nabyć sporo informacji na ten temat. Oczywiście nie każda rodzina SS była taka jak z obrazka. Zdarzały się sytuacje, kiedy esesmani bili swoje żony, bili swoje dzieci, np. żona Karla Fritscha, pierwszego Lagerführera KL Auschwitz, bała się go, bały się go dzieci, bała się go dziewczyna, która u nich pracowała. Mamy informacje o tym, że niektóre żony esesmanów, które pojawiały się w Haus Sieben, miały siniaki na twarzy, co jakby jednoznacznie świadczy o przemocy domowej. Mamy również informacje o tym, że esesmani niekoniecznie tak jakby kochali swoje dzieci. Także mamy tutaj cały przekrój taki społeczny od ludzi, którzy prowadzą przykładne życie rodzinne, no po tak zwane patologie, które były tam również obecne. W związku z tym jakby nic nadzwyczajnego. Tutaj też warto zwrócić uwagę, że bardzo wielu esesmanów potrafiło postawić sobie taką barierę między swoją pracą w obozie, służbą w obozie, a życiem rodzinnym. Starali się, mówiąc kolokwialnie, nie przynosić pracy do domu i bardzo wielu z nich to się udawało, o czym świadczy zestawienie tego, co mówiły te dziewczyny z oświadczeniami więźniów. Wydaje mi się, że takim klasycznym przykładem tutaj może być pierwszy Rapportführer KL Auschwitz SS-Hauptscharführer Gerhard Palitzsch, który przeszedł do historii obozu jako jeden z najkrwawszych i najgorszych esesmanów. Natomiast w domu był kochającym ojcem i mężem, który bardzo się starał zapewnić swojej rodzinie jak najwyższy stopień tutaj życia. W obozie natomiast był postrachem więźniów, ponieważ nie tylko był wobec nich okrutny, ale również dokonywał rozstrzelań pod Ścianą Śmierci na dziedzińcu między blokiem 10 a 11. W wielu oświadczeniach więźniów, a nawet samego Rudolfa Hössa, widać zaskoczenie, wręcz zdziwienie jego postawą w tym momencie, ponieważ odnosi się wrażenie, że zabijanie tych ludzi nie robiło na nim żadnego wrażenia, że on to robił na spokojnie, bez emocji. Niektórzy więźniowie mówili, że w pewnym sensie sprawiało mu to nawet przyjemność. Zresztą sam Palitzsch, będąc pod wpływem alkoholu, często chwalił się, ile to właśnie on ludzi zabił i że był to dla niego powód do dumy. W związku z tym tutaj mamy taki skrajny przykład osoby o takich cechach socjopatycznych wręcz, która w jakiś sposób czerpie przyjemność z zabijania, co nie jest niczym nadzwyczajnym, ponieważ w każdej społeczności są tacy ludzie, więc to jest po prostu kwestia statystyki. Natomiast z drugiej strony mamy kochającego ojca i męża, który swojej rodzinie nieba by przychylił. Także widzimy tutaj pewien rodzaj osobowości, takiej dość można powiedzieć skomplikowanej, z drugiej jednak strony jakby nie jest to teraz czas i miejsce na rozważanie psychologicznych kwestii związanych z członkami załogi SS KL Auschwitz. Także tak jak wspomniałam, pierwsze osoby, z którymi mogli się spotkać z esesmanami cywile, to były ich własne rodziny. Następnie mamy np. robotników cywilnych, zarówno polskich, jak i niemieckich, którzy tutaj byli. Tutaj, tak jak wspomniałam, te kontakty były ściśle regulowane. Oczywiście nie były to takie kontakty tak ograniczone, jak chociażby kontakty wcześniej z ludnością żydowską. W związku z tym na pewno patrzono trochę bar dziej przychylnie na polskich robotników niż na Żydów. Niemniej jednak to też nie byli ludzie, z którymi esesmani mieliby lub mogliby wchodzić w jakieś przyjaźnie. Mamy również ludność cywilną Oświęcimia i okolic, czyli Auschwitz i okolic, która też w jakiś sposób kontaktowała się z tymi ludźmi. Ponieważ załoga Auschwitz nie siedziała tylko tutaj na miejscu, oni mogli podróżować, mogli brać urlopy i wyjeżdżać w różne miejsca. Także ten kontakt z ludnością cywilną wychodził trochę poza Oświęcim. Zresztą umożliwiał im to sam komendant, chociażby w porozumieniu z teatrem w Katowicach, organizując im wyjazdy do teatru w Katowicach. Mogli jeździć do różnych okolicznych miejscowości, takich jak na przykład Będzin, Bieruń, Sosnowiec. Każda tutaj miejscowość w okolicy była dla nich tak naprawdę otwarta. Niektórzy z nich wybierali się nawet do Krakowa. Także ten kontakt z cywilami oczywiście wychodził daleko poza Oświęcim. Natomiast tutaj w okolicy oczywiście było bardzo dużo też ludzi, z którymi oni się kontaktowali. Chciałabym tutaj wrócić właśnie do ich postawy w stosunku do tych ludzi, do tych cywilów, z którymi mieli kontakt. Ponieważ tak jak wspomniałam wcześniej, było bardzo dużo rozkazów, które w jakiś sposób sugerowały, że esesmani niekoniecznie wywiązują się z tego zadania, jakie przed nimi stawiano, czyli byciem wzorem dla ludności. A wynika to z tego, że oni nadinterpretowali moim zdaniem swoją władzę. Bardzo często tę władzę, którą mieli nad więźniami w obozie wynosili na zewnątrz i niejako wydawało im się, że być może są jakimiś wybrańcami, którzy są lepsi od innych. Zresztą tak jak wspomniałam, im to wmawiano niejako, że są tą elitą narodu. Tylko, że ta elita do tego po prostu nie dorosła i nie objawiało się to w sposób jakby świecenia przykładem, a wręcz przeciwnie. Mamy rozkaz Himmlera, który został wydrukowany w rozkazach komendantury. Nazywa się on „Mehr Höflichkeit”, czyli więcej takiej grzeczności, więcej sympatyczności. I w tym rozkazie były poruszone pewne kwestie dotyczące właśnie kontaktów z cywilami. Jak chociażby podróżowanie pociągiem, czy pozdrawianie kobiet i innych ludzi. Ponieważ ci esesmani wsiadali do pociągów, do których nie mieli prawa jako żołnierze jeździć. Ponieważ w dokumentach, na przepustkach esesmanów bardzo dokładnie było określone, jakim pociągiem oni mogą jeździć, w jakich przedziałach, jakiej klasy i tak dalej. Natomiast oni jako wybrańcy, wydawało im się, że mogą jeździć gdzie chcą. I samo ich zachowanie w pociągu było dla wielu ludzi odrzucające. Brak szacunku dla ludzi starszych, dla kobiet, dla dziewcząt. Mamy taki rozkaz, który mówi o tym, że należy odpowiadać na pozdrowienie chłopaków z Hitlerjugend, bo esesmani widocznie tego nie robili. Mamy bardzo dużo właśnie informacji o tym, jak esesmani powinni się zachowywać, jak powinni wyglądać. I tak jak mówię, oprócz stricte wojskowych, takich tutaj elementów, jest tutaj bardzo silne podłoże ideologiczne. O czym można się przekonać, czytając jakąkolwiek tak naprawdę książkę o SS i ideologii narodowego socjalizmu. W związku z tym, oprócz wyglądu zewnętrznego, o którym już wcześniej wspominałam, również te pewne cechy charakterologiczne i zachowanie były bardzo ważne. Warto zwrócić uwagę, że esesmani wykorzystywali również swoją pozycję w kontaktach z kobietami, z młodymi dziewczętami, na co też zwraca uwagę sam Heinrich Himmler i oczywiście za jego radą, za jego rozkazem również komendanci poszczególnych obozów. Oczywiście dotyczyło się tu również obozu Auschwitz. Generalnie chodziło po prostu o wykorzystywanie młodych dziewcząt. Himmlerowi, jako osobie bardzo zaangażowanej w każdą dziedzinę życia swoich esesmanów, zależało również na budowaniu rodziny SS, zgodnie z pewnym przykładem, z pewnym wzorcem. W związku z tym, dla niego każda młoda dziewczyna była przyszłą niemiecką matką, która miała rodzić dzieci. I Himmler bardzo zabiegał o to, żeby godność, cześć tych dziewcząt, cokolwiek to znaczyło, było chronione. W związku z tym, generalnie związki pozamałżeńskie, które mogły doprowadzić do ciąży i do urodzenia pozamałżeńskiego dziecka, były bardzo, z jednej strony, piętnowane. Tutaj też mamy taką hipokryzję Himmlera, ale to już jakby też jest również temat na inny podcast, na inne spotkanie. Z jednej strony, tak jakby dążenie do zwiększenia populacji, z drugiej strony jednak te pozamałżeńskie dzieci i zhańbione niemieckie dziewczęta, no to było coś dla niego strasznego. W związku z tym, były też rozkazy informujące o tym, o ochronie czci niemieckich dziewcząt, że nie można się nimi bawić, jak to określił Himmler, trzeba traktować je poważnie, z szacunkiem, ponieważ są to przyszłe niemieckie matki. W związku z tym, widzimy też esesmanów, którzy niejako wykorzystywali tę swoją pozycję do takich rzeczy, które, no, właściwie bardzo ludzkich rzeczy, nie chcę powiedzieć, że żołnierskich rzeczy, ponieważ, no, to są rzeczy ludzkie, po prostu wykorzystywali tą swoją niejako elitarność domniemaną, to swoje bycie esesmanem do wykorzystania w takich bardzo prywatnych, wręcz intymnych kontaktach, na co również była zwracana uwaga. Ciekawostką jest również, że generalnie takie kontakty pozamałżeńskie, jeśli nie mówimy tutaj o zdradzie, a korzystaniu z usług prostytutek, nie były piętnowane. Jeżeli to nie były Żydówki, to taki esesman mógł sobie iść do domu publicznego, i mogli sobie iść i skorzystać z takiego przybytku. Ciekawe jest, że nawet takie intymne kontakty, takie, można powiedzieć, prywatne sprawy wewnątrz małżeństwa, jak zdrada, były kontrolowane przez państwo, ponieważ każdy esesman podpisywał takie oświadczenie, które mówiło o tym, że jeżeli on będzie miał jakieś kontakty seksualne poza małżeństwem, tutaj w domniemaniu oczywiście chodziło o prostytutki, on będzie musiał się poddać leczeniu, jeżeli czymś się zarazi. O co tutaj chodziło? O to, że choroby weneryczne mogły się nie tylko przenieść na żonę, ale mogły też ograniczyć płodność i wtedy, no, wiadomo, że Rzesza upadnie, nie ma dzieci, nie ma Rzeszy. Mówiąc tutaj bardzo ironicznie. Natomiast widzimy, że te kontakty z cywilami tutaj, w tym wypadku z kobietami, były kontrolowane nawet do takiego stopnia, że należało podpisać oświadczenie, w którym zobowiązywano się do dbania o swoje, po prostu, zdrowie reprodukcyjne. Także widzimy tutaj nawet taką sytuację. Oczywiście kontakty z ludnością cywilną nie ograniczały się tylko do kobiet, natomiast na pewno odgrywały one w życiu esesmanów bardzo dużą rolę. Tak jak wspomniałam wcześniej, to w większości byli mężczyźni, którzy albo byli oddzieleni od rodzin, albo po prostu takich rodzin nie posiadali, więc nawet nie mogli swojej żony czy narzeczonej tutaj do Auschwitz na jakiś czas chociaż sprowadzić. Oczywiście nie było też tak, że esesmani w ogóle nie mogli się kontaktować z kobietami. Były pewne sytuacje, w których było to wręcz dobrze widziane. Od czasu do czasu były organizowane różnego rodzaju eventy kulturalne, można powiedzieć. Czasami były zapraszane grupy teatralne, jakieś operetki były organizowane, koncerty, w których grała orkiestra więźniarska. I wtedy był to czas, kiedy esesmani mogli pojawić się tutaj ze swoimi żonami, dziewczynami, narzeczonymi. Również tak zwane „Kameradschaftsabend”, czyli takie wieczorki koleżeńskie. Też bardzo często była informacja, że oni mogą tam pojawić się ze swoimi partnerkami. Czyli to życie towarzyskie tutaj w pewnym sensie dość dobrze się rozwijało. Oczywiście to, co się działo po służbie, to była kwestia po służbie. Natomiast tutaj mamy takie oficjalne informacje, wychodzące od samego komendanta, który pozwalał esesmanom na przychodzenie de facto z osobami cywilnymi na teren tutaj obok obozu. Oczywiście to było bardzo często nadużywane, ponieważ esesmani zapraszali cywilów, oczywiście głównie kobiety, ale nie tylko, do kantyn esesmańskich obok obozu, do którego oczywiście wstęp był bardzo surowo zabroniony. I to też wielokrotnie pojawia się w rozkazach komendantury. Nawet dochodzi do takich, nazwijmy to, ekstremalnych przypadków, kiedy pijany esesman jest przyłapywany z również pijaną kobietą na terenie obok obozu. No i wtedy to już jest podstawa do ukarania takiego delikwenta. Co warto zaznaczyć, jeśli chodzi o kontakty z ludnością cywilną i wszystko jedno, czy mówimy tutaj o rodzinach, czy mówimy tutaj o kobietach, czy mówimy tutaj o jakichkolwiek innych cywilach, było rozmawianie o tym, co się dzieje w obozie. To było karane, szczególnie w momencie, kiedy rozpoczęło się tak zwane „ostateczne rozwiązanie”, kiedy te transporty żydowskie zaczęły przychodzić i rozpoczęła się eksterminacja Żydów. Wtedy nie można było w ogóle o tym rozmawiać. Esesmani podpisywali różnego rodzaju oświadczenia mówiące o tym, że nie będą rozmawiać o tym, co się dzieje w obozie na zewnątrz, z ludnością cywilną i tak dalej, i tak dalej. Natomiast mamy informacje o tym, że nawet niektórzy z nich byli karani za to, chociażby Ludwik Damm, za rozmawianie z członkami partii, czy z żołnierzami Wehrmachtu w trakcie urlopu na temat tego, co się dzieje w Auschwitz. Ktoś życzliwy doniósł komendantowi, że taka sytuacja miała miejsce i ten Ludwik Damm został ukarany, co prawda nie bardzo surowo, bo tylko naganą. Niemniej jednak jest cały dokument, cały zestaw dokumentów właściwie mówiących o tym jego ukaraniu. On składa wyjaśnienia, komendant podejmuje decyzje i tak dalej, i tak dalej. Natomiast mamy tutaj taki dowód na to, że w jakiś sposób oni tam byli karani, chociażby być może spodziewalibyśmy się tych kar zdecydowanie wyższych. Chciałabym jeszcze opowiedzieć o takich ciekawych przykładach, właściwie o jednym, który zachował się w dokumentach. Już wcześniej wspomniany, Stefan Baretzki z towarzyszami udali się do Sosnowca i w jednej z restauracji w Sosnowcu, przy hotelowej restauracji w Sosnowcu, będąc pod wpływem alkoholu wszczęli bójkę, nie tylko z cywilami, ale również z żołnierzami Wehrmachtu. Przyszła żandarmeria, złapała delikwentów, spisała. No i później oczywiście w obozie przeprowadzono śledztwo w związku z tym zajściem. Esesmani uwikłani, że tak powiem, w tę sprawę musieli się tłumaczyć. Mamy tam oczywiście całe pisma komendanta, wyjaśnienia esesmanów, informacje o karze i tak dalej, i tak dalej. Czyli jak widzimy, te kontakty z ludnością cywilną czasami były dość brutalne. Tutaj też mam niejako takie troszeczkę potwierdzenie tego, że żołnierze Wehrmachtu nie przepadali ze esesmanami i vice versa. Oczywiście to takie, tak można powiedzieć, troszeczkę anegdotycznie. Natomiast rzeczywiście esesmani nie tylko w Sosnowcu, ale również w każdym innym miejscu prowokowali różnego rodzaju takie sytuacje. Chociażby również w okolicznych miejscowościach wokół Oświęcimia, w Bieruniu. Był taki czas, że Bieruń został jakby wykluczony, zamknięty niejako dla esesmanów, żeby mogli go odwiedzać, ponieważ również tam wszczynali bójki. I tak to mniej więcej wyglądało, że te kontakty z cywilami czasem, tak jak powiedziałam, były dość brutalne. Natomiast chciałabym jeszcze tutaj wrócić na chwilę do kobiet. Ponieważ w okolicy Auschwitz, w okolicy obozu, czy samego miasta Oświęcim, mieszkało wiele kobiet pochodzenia niemieckiego, albo Volksdeutschek, albo właśnie Niemek. To nie było niczym nadzwyczajnym, że esesmani się w nich zakochiwali i brali z nimi śluby. Mamy oświadczenia, które mówią o tym, że nawet więźniowie szyli suknie ślubne dla tych kobiet. I jest naprawdę sporo przykładów esesmanów, którzy z miejscowymi kobietami, nazwijmy to, oczywiście były to kobiety pochodzenia niemieckiego, bo taki esesman nie mógł się raczej z Polką ożenić. Więc były to raczej takie kobiety krwi niemieckiej, o nazwijmy to, z którymi oni wchodzili w związki małżeńskie. Chciałabym jeszcze na sam koniec tutaj tego punktu opowiedzieć o specyficznej grupie cywilów, również kobiet, z którą esesmani mieli kontakty właściwie codziennie. Były to nadzorczynie SS, tak zwane SS-Aufseherinnen. One, tutaj na samym początku chciałabym zaznaczyć, że one nie były żołnierkami, to były urzędniczki cywilne, możemy powiedzieć, które podpisywały kontrakt z SS na służbę. To nazwano je w języku niemieckim SS-Gefolge. I oczywiście one miały mundur, miały broń, ale one nie miały statusu żołnierza, w związku z tym traktujemy je tutaj jako osoby cywilne. I esesmani również z nimi mieli kontakt. Ponieważ one były tutaj na miejscu, to często dochodziło do takich wydarzeń, jak chociażby wzajemne odwiedziny w swoich kwaterach, co oczywiście było surowo zakazane. I oczywiście jest to wspomniane w różnego rodzaju rozkazach komendantury. Niemniej jednak mamy przykłady nawet związków małżeńskich esesmana z nadzorczynią, którzy tutaj poznali się w Auschwitz, tutaj się sobie zakochali i pobrali. Jednak kwestii nadzorczyń nie chciałabym poruszać tutaj za bardzo, ponieważ podcast nagrała o tym pani doktor Sylwia Wysińska, więc jakby o nadzorczyniach to odsyłam tutaj. Natomiast ja chciałabym tylko wspomnieć, że rzeczywiście ostatnią grupą cywilów, właściwie, z którą kontaktowali się tutaj esesmani, to były właśnie te kobiety. Warto zaznaczyć, że Auschwitz nie było jakąś samotną wyspą oddzieloną w ogóle od świata, gdzie ci esesmani żyli sobie we własnym świecie obozu, przemocy i mordów. Prawda jest taka, że Auschwitz było oczywiście odizolowane, natomiast nie na tyle, żeby ci esesmani nie mogli mieć kontaktów z ludnością cywilną. Jak widzimy, tych cywilów, z którymi oni mogli wchodzić w jakieś interakcje, było tutaj mnóstwo. Poza tym musimy też zauważyć, że jakkolwiek by to okrutnie nie zabrzmiało, w pewnym sensie Auschwitz dawało pracę. Nie mówię tutaj o ludności polskiej, bo ona niejako tutaj po prostu żyła, no ludzie po prostu z Rzeszy przyjeżdżali tutaj do pracy, jak chociażby jacyś specjaliści, majstrzy, nadzorcy mieszkali tutaj w okolicy. Ci Volksdeutsche byli tutaj przesiedlani. W związku z tym, tak to wyglądało i ci esesmani siłą rzeczy musieli mieć kontakt z ludnością cywilną, bo inaczej obóz nie mógłby tak naprawdę funkcjonować bez tych kontaktów. W związku z tym też warto tutaj zdać sobie sprawę z tego, że wpływ tej ideologii narodowo-socjalistycznej na pewno miał znaczenie w ich zachowaniu, na pewno miał znaczenie w ich kontaktach z cywilami, ale z drugiej strony warto zauważyć, że analizując dokumenty czy oświadczenia, wychodzi nam z tego, że ci esesmani to tak w większości to byli tacy normalni ludzie, zwyczajni ludzie, może lepiej powiedzieć, którzy zostali w taki straszny moment historii wrzuceni i musieli jakoś się do tego zaadaptować. O czym musimy pamiętać, to to, że zwykli ludzie wrzuceni w pewne historyczne realia mogą się zmienić w taki, a nie inny sposób. I z jednej strony być dobrym ojcem i mężem, jak w tym wypadku, a z drugiej strony osobą, która budzi postrach w więźniach i przechodzi do historii jako jeden z najokrutniejszych, na przykład, esesmanów. W związku z tym, wydaje mi się, że to jest coś, o czym powinniśmy pamiętać, że ci zwyczajni ludzie, ten truizm już właściwie, ta teza Browninga, który napisał też właśnie tę książkę, która nazywa się właśnie „Zwyczajni ludzie”, o policjantach na okupowanych terenach Polski, sprawdza się też tutaj. I jaki z tego płynie wniosek? Bardzo ważny dla nas, jako społeczeństwa i w ogóle, że niestety, ale w pewnych okolicznościach, każdy z nas, większość z nas, mogłaby się właśnie stać takim esesmanem. Tu oczywiście są różne kwestie ideologiczne, socjologiczne i tak dalej, nie chcę teraz jakby w to wchodzić, natomiast musimy pamiętać, że sprawcy też się nie wzięli znikąd, nawiązując do Mariana Turskiego, też się nie wzięli znikąd, oni w jakiś sposób powstali z ludzi, zostali w jakiś sposób przeszkoleni i wykorzystani. I wydaje mi się, że mówienie o nich w kontekście nie tylko ich zbrodni, ale chociażby, nie wiem, życia codziennego, zainteresowań, ich psychologii, socjologii, etc., jest dość istotne, żeby pomóc nam zrozumieć, dlaczego tak się stało.

Wszystkie podcasty z cyklu „O Auschwitz” znaleźć można na stronie auschwitz.org/podcasty. Prosimy o wsparcie naszej misji i udostępnianie naszych podcastów w mediach społecznościowych.

Więcej informacji można znaleźć w artykule, który ukazał się w pokonferencyjnej publikacji, „Face of War”, Vol. 6, „City and the War”.