W raporcie Witolda Pileckiego nie ma żadnych informacji o komorach gazowych
To oczywista nieprawda. Aby się o tym przekonać, wystarczy sięgnąć do tekstu „Raportu Witolda”, publikowanego wielokrotnie zarówno w formie książkowej, jak i dostępnego online.
Fakty:
W raporcie rotmistrza Pileckiego kolejno m.in.:
„W Brzezince budowano na gwałt komory gazowe, niektóre były już gotowe […] Nowe transporty gazowano w tempie ponad tysiąc ofiar dziennie. Trupy spalano w nowych krematoriach […]. Część więźniów przywożono do nas, do obozu i tu ich ewidencjonowano nadając numery, które sięgały już ponad czterdziestu tysięcy, lecz ogromna większość transportów szła wprost do Brzezinki, gdzie ludzi bez ewidencjonowania przerabiano szybko na dym i popiół. Przeciętnie dziennie spalano w tym czasie około tysiąca ciał. Kto jechał i dlaczego jechał w paszczę śmierci? Jechali Żydzi z Czech, Francji, Holandii i innych krajów Europy […] Transporty kolejowe wiozące codziennie około tysiąca ludzi kończyły trasę na bocznicy. Pociągi podstawiano pod rampy i wyładowywano zawartość. Ciekawe, jakie myśli snuły się pod czaszkami esesmanów? W wagonach było wiele kobiet i dzieci. Czasami dzieci w kołyskach. Tu mieli skończyć swe życie wszyscy naraz […]. Później dzielono na grupy. Mężczyźni i chłopcy ponad trzynastoletni szli do jednej grupy, kobiety z dziećmi – do drugiej […]. Potem setkami, osobno kobiety z dziećmi, osobno mężczyźni szli do baraków, które miały być łaźniami (były komorami gazowymi) […]. Po zamknięciu uszczelnionych drzwi wewnątrz odbywał się masowy mord. Z balkoniku – krużganku [chodzi tu o rodzaj kominków – otworów wrzutowych] esesman w masce gazowej zrzucał na głowy zebranego pod nim tłumu gaz […]. Trwało to kilka minut. Czekano dziesięć. Następnie wietrzono, otwierano drzwi komór po przeciwnej stronie [Pilecki opisuje tu zagładę w prowizorycznych komorach gazowych, tzw. bunkrach lub domkach] od rampy i komanda złożone z Żydów przewoziły ciepłe jeszcze ciała taczkami i wagonetkami [wagonikami] do pobliskich krematoriów [dołów spaleniskowych], gdzie trupy szybko spalano […]. Tymczasem szły do komór następne setki. W przyszłości wprowadzono ulepszenia techniczne w tej rzeźni dla ludzi, po zastosowaniu których proces odbywał się jeszcze szybciej i sprawniej […]. Gdy do szpitala przez szereg dni z rzędu przyjęto ich [chorych] tylu, że nie mogli się zmieścić, leżąc nawet po trzech na jednym łóżku […] wtedy wywożono chorych autami do komór gazowych w Brzezince […]. Tak samo z setek idących do gazu wyciągali esesmani i część młodych Żydów. Ci byli normalnie ewidencjonowani. Szli na nasze bloki i do różnych komand […]. Nagle spostrzegłem auta z większą liczbą esesmanów, które zajechały pod blok tyfusowy (blok numer 20, nowa numeracja). Przyznam się, że gdy patrzyłem na tę scenę, na chwilę zrobiło mi się zimno koło serca, a potem gorąco. Myślałem o innym powodzie tego najazdu esesmanów, lecz to, co zobaczyłem, również było straszne. Wyciągano chorych, pakując ich na auta. Chorzy nieprzytomni i prawie już zdrowi rekonwalescenci, tacy, co to miesiąc temu chorowali, lecz jeszcze odbywali kwarantannę – wszyscy razem zostali wpakowani na auta i wywiezieni w kilku rzutach do komór gazowych […]. Podaję tu liczbę ludzi, którzy zginęli w Oświęcimiu. Gdy wychodziłem z Oświęcimia, zapamiętałem numer bieżący sto dwadzieścia jeden tysięcy z czymś. Żyjących, takich, którzy wyjechali transportem, i zwolnionych było około dwudziestu trzech tysięcy. Zginęło około dziewięćdziesięciu siedmiu tysięcy numerowanych więźniów. Nie ma to nic wspólnego z liczbą ludzi, których masami, bez ewidencjonowania, gazowano i palono. Tych, na podstawie obliczeń codziennie notowanych przez pracujące w pobliżu komanda, do chwili mego wyjścia z Oświęcimia, zginęło ponad dwa miliony”.
Źródło: Adam Cyra, Ochotnik do Auschwitz, Warszawa 2014, s. 317-402.

Telegram wysłany przez komendanturę KL Auschwitz do placówek tajnej policji państwowej (Gestapo), policji kryminalnej (Kripo), granicznej (Greko) oraz władz SS w Berlinie (RSHA i WVHA), informujący o ucieczce z obozu 27.04.1943 r. dwóch więźniów, w tym polskiego więźnia politycznego Tomasza Serafińskiego, urodzonego 18.03.1902 r. w Bochni (pod tym nazwiskiem Witold Pilecki, nierozpoznany przez SS, przebywał w Auschwitz). Żródło: APMA-B

Fragment raportu Witolda Pileckiego odnoszący się do zagłady Żydów w komorach gazowych.
Źródło: Studium Polski Podziemnej w Londynie.