Rozmiar czcionki:

MIEJSCE PAMIĘCI I MUZEUM AUSCHWITZ-BIRKENAU BYŁY NIEMIECKI NAZISTOWSKI
OBÓZ KONCENTRACYJNY I ZAGŁADY

Wszyscy musimy być w to zaangażowani i wszyscy musimy pozostać zaangażowani. Nikt nie powinien być tylko obserwatorem. Jestem o tym tak bardzo przekonany, że gdybym miał taką władzę, dodałbym do uniwersalnie akceptowanych Dziesięciu Przykazań przykazanie jedenaste: nigdy, przenigdy nie powinieneś być biernym obserwatorem!

Roman Kent, były więzień Auschwitz

ZRÓB COŚ!  

DO SOMETHING!

Wsłuchując się w wezwanie Ocalałych zapraszamy wszystkich do aktywnego włączenia się w działania międzynarodowej społeczności budującej pamięć o Zagładzie europejskich Żydów, a także tragedii Polaków, Romów, jeńców sowieckich oraz innych grup ofiar. Każdy z nas może przeciwdziałać rosnącej fali antysemityzmu oraz ksenofobicznych i rasistowskich zachowań.

 

 

Zrób coś! - historia Kazimierza Piechowskiego

Poczułem mocne uderzenie w kark i za prawym uchem syczący głos siedzącego za mną zakonnika - Kazek – zrób coś! – Ocknąłem się. Otworzyłem drzwiczki samochodu i wypuściłem w kierunku strażnika wojskową wiązankę. Nie wystarczyło. Wyskoczyłem z samochodu, energicznie oparłem dłoń na kaburze. Podskoczył do korby. Szlaban w górze. Na to tylko czekaliśmy. Salutują nam. Wyjeżdżamy…
(Kazimierz Piechowski, były więzień Auschwitz)

Jeden z najbardziej dramatycznych momentów ucieczki z niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz.

20 czerwca 1942 r. czterej więźniowie, przebrani w zdobyte esesmańskie mundury wyjeżdżali skradzionym, służbowym samochodem SS pod podniesionym szlabanem tzw. dużego łańcucha straży rozciągniętego wokół KL Auschwitz. Brawurowa ucieczka, w kulminacyjnym jej momencie zdecydowana i energiczna reakcja znającego świetnie język niemiecki Kazimierza Piechowskiego Udało się! Uciekli. Urodzony na Pomorzu Gdańskim, przedwojenny harcerz Kazimierz Piechowski po dwóch latach dramatycznych przeżyć w obozie Auschwitz uciekł, a następnie walczył do końca wojny w oddziałach Armii Krajowej. Za przynależność do niej cierpiał prześladowania komunistycznego aparatu bezpieczeństwa w powojennej kolebce Solidarności. Na emeryturze realizował swoje marzenia z dzieciństwa, podróżując po całym świecie i poznając nieomal 70 krajów.

Rozpaczliwy krzyk kolegi: zrób coś! staje się dzisiaj wezwaniem do zerwania z biernością wobec współczesnych problemów i konfliktów, wezwaniem do odpowiedzialnej postawy. To nasze działanie sprawia, że dzisiaj podnoszą się różne szlabany, że świat wokół nas staje się obszarem wolności, tolerancji i szacunku.